Grzegorz Dziadek - main photo

Umiera młody tata❗️ Od tej operacji zależy wszystko!

Fundraiser goal: Operacja usunięcia guza z kręgosłupa w klinice w Dreźnie

Fundraiser started by:
Grzegorz Dziadek, 26 years old
Cisownica
Nowotwór złośliwy kości kręgosłupa
Starts on: 9 July 2021
Ends on: 13 February 2022
PLN 75,907(34.86%)
Donated by 947 people
Rest in peace

Fundraiser goal: Operacja usunięcia guza z kręgosłupa w klinice w Dreźnie

Fundraiser started by:
Grzegorz Dziadek, 26 years old
Cisownica
Nowotwór złośliwy kości kręgosłupa
Starts on: 9 July 2021
Ends on: 13 February 2022

Dotarła do nas najsmutniejsza wiadomość. Po wielu miesiącach zaciętej walki Grzegorz przegrał ze swoją chorobą! Młody tata, walczył, by jak najdłużej zostać ze swoim dzieckiem. Takie historie zostają z nami na zawsze. 

Rodzinie i bliskim składamy najszczersze kondolencje

Fundraiser description

Mam na imię Grzegorz, jestem szczęśliwym tatą Zosi i mężem Angeliki. Jedyne czego mi brakuje to czasu – Moje życie wyceniono na ponad 190 000 zł. Jeśli nie zbiorę tych pieniędzy i nie przejdę operacji, ta choroba mnie zabierze, dlatego błagam Was o pomoc!

Na co dzień chodziłem do pracy, którą bardzo lubiłem, wiodłem spokojne i szczęśliwe życie. Co niedziele jeździłem grać w piłkę, jeździłem na rowerze. 

Wszystko zaczęło się nagle...

Kilka miesięcy później zaczął mi doskwierać ból pleców – z biegiem czasu ból zaczął przybierać na sile do tego stopnia, że nie byłem w stanie się położyć. Noce spędzałem, siedząc na krześle, próbując zasnąć. 

Pierwszym etapem mojej walki było udanie się do lekarza rodzinnego, który skierował mnie dwukrotnie na RTG kręgosłupa, po czym postawił diagnozę – skolioza i zlecił mi udanie się na rehabilitacje. Po szeregu zabiegów rehabilitacyjnych mój stan zaczął się pogarszać, pojawiło się odrętwienie kolan, następnie dolnych partii nóg. Kolejnym krokiem była wizyta w szpitalu w Jastrzębiu-Zdrój położono mnie na oddziale neurochirurgii – tam zlecono mi rezonans magnetyczny, na drugi dzień lekarz oznajmił mi, że mój stan jest bardzo poważny, że moja choroba to nowotwór, w tym momencie całe dotychczasowe życie przebiegło mi przed oczami. 

Najgorsze w tym wszystkim było to, że nie mogłem w tym czasie być z moją rodziną przez panującą pandemie Covid. 

Niedowład kończyn niestety dalej postępował, przez co tamtejsi chirurdzy zdecydowali się na ,odbarczanie kanału rdzenia kręgowego. Po tej operacji przez 2 tygodnie byłem rehabilitowany i moje nogi stawały się coraz mocniejsze. W międzyczasie czekałem na wyniki histopatologiczne pobranych próbek w celu ustaleniu rodzaju nowotworu. Do domu wyszedłem o kulach cały czas ćwicząc chodzenie i próbując pozbyć się kul. Równocześnie czekałem na ustaloną konsultacje onkologiczną w Narodowym Instytucie im. M.Skłodowskiej-Curie w Gliwicach. W tym okresie mój stan ponownie się pogorszył do tego stopnia, że nie byłem w stanie wstać z łóżka. Udałem się do wcześniej wspomnianego Instytutu tam lekarz, widząc mój przypadek stwierdził, że niestety, ale jest duże prawdopodobieństwo całkowitej utraty władzy w nogach. Zostałem przyjęty na odział Chorób Piersi i Klatki Piersiowej w pierwszym dniu została podana mi chemia i na drugi dzień zauważyłem, że mogę poruszać kolanami. 

Grzegorz Dziadek

Po serii badań i konsultacji z lekarzami zapadła diagnoza – rak kości kręgosłupa (osteosarcoma). 

Zaczęła się walka o życie. Początki były bardzo trudno utrata władzy w nogach przewlekłe bóle, z którymi czasem nie dało się wytrzymać. Na tamtą chwilę, jedynym rozwiązaniem była chemia, która miała utrzymać mnie przy życiu. 10 miesięcy – 12 cykli ostrej chemii i w końcu małe światełko w tunelu! 

Klinika w Dreźnie, która może podjąć się operacji. Załatwiliśmy wizytę, pojechałem na konsultację i czekałem na ostateczną decyzję. Po paru tygodniach wreszcie jest!!!! okazało się, że zakwalifikowali mnie do operacji – jest szansa na normalne życie. Niestety koszt operacji jest tak wysoki, że nie jesteśmy w stanie go pokryć sami.

Moja szansa na życie...

Od października 2020 jestem w trakcie rehabilitacji domowej niestety prywatnie, bo na NFZ nie było wolnych terminów stąd też mocno zapotrzebowanie finansowe na drogie suplementy witaminowe, a także dietę. Po domu poruszam się na wózku inwalidzkim, co sprawia mi trudności w codziennym funkcjonowaniu. Po licznych konsultacjach ze specjalistami w tej dziedzinie stwierdzono, że mój przypadek jest nieoperacyjny i jedynym sposobem jest chemioterapia. Wyżej wspomniana klinika w Dreźnie zaoferowała swoją pomoc w calu usunięcia guza, co pozwoli mi wrócić do normalnego życia i cieszyć się dorastaniem mojej rocznej córeczki. Moja mała Zosia sprawia swoim uśmiechem tyle radości, że każdego dnia chce walczyć o życie, ona motywuje mnie do tego, bym stanął na nogi i mógł z nią iść na spacer jak kiedyś. Dzięki wspaniałej żonie na, którą mogę zawsze liczyć, która zawsze jest przy mnie mam chęć do walki z potworem, który wszedł we mnie. Ona podnosi mnie na duchu w chwilach słabości i załamania.

Bardzo proszę o pomoc, abym mógł pojechać na operacje i zacząć spokojne i szczęśliwe życie nie oglądają się za siebie, bez strachu. Nie tak miało wyglądać nasze życie, jednak muszę wierzyć i walczyć.

Pomóżcie – jest to walka o moje życie...

Grzegorz



Select a tag
Sort by
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 2
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 19
  • Mateusz
    Mateusz
    Share
    PLN 10
  • Anonymous
    Anonymous
    Share
    PLN 50
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 50