
Uwięzieni we własnym domu! Pomocy!
Fundraiser goal: Zakup windy dla osoby niepełnosprawnej
Fundraiser goal: Zakup windy dla osoby niepełnosprawnej
Fundraiser description
Bardzo dziękuję za dotychczasowe wsparcie. Cieszę się, że dla tak wielu osób, los mojego syna nie jest obojętny. Jeszcze raz chcę poprosić Państwa o pomoc, ponieważ za chwilę możemy stać się z Grzesiem więźniami we własnym domu…
O zdrowie i sprawność Grzesia będziemy walczyć do końca życia - jego albo naszego. To jest okrutna prawda rodziców dzieci niepełnosprawnych. Synek zmaga się z Mózgowym Porażeniem Dziecięcym. Przez niedotlenienie, do którego doszło w czasie porodu, ma również częściowo uszkodzone nerwy wzrokowe i padaczkę...

Syn ma problem z utrzymaniem głowy w pionie. Nie potrafi samodzielnie siedzieć, tylko z podparciem. Nie chodzi i nie mówi, choć wiem, że wszystko rozumie. Kiedy go o coś pytam, kiwa głową na tak lub na nie. Czasem mam wrażenie, że bardzo chciałby coś powiedzieć, ale jego głos został uwięziony w jego ciele...
Obecnie Grzesiek ma już 17 lat, niestety z powodu swojej niepełnosprawności nadal funkcjonuje jak małe dziecko. Waży jednak coraz więcej, przez co coraz trudniej jest się z nim przemieszczać.
Mój syn pilnie potrzebuje zakupu windy! Mieszkamy na pierwszym piętrze domu jednorodzinnego, w którym nie da się zainstalować schodołazu. Jesteśmy z synem uzależnieni od tego, czy ktoś może go znieść lub wnieść do domu.

Czasami Grześ nie może pójść do szkoły, bo nie ma osoby, która mogłaby mu pomóc. Jak już ktoś wniesie go na górę, nie mamy opcji, żeby gdziekolwiek wyjść...
Grzesia najczęściej nosi jego brat. Od września zaczyna on jednak szkołę średnią i nie będzie już tak często dostępny… Nie wiem, co wtedy zrobimy, jeśli nie uda się zebrać pieniędzy na windę…
A nie stać nas na pokrycie tak wielkich kosztów! Już teraz wydajemy sporo na leczenie i rehabilitację.

Staramy się, aby Grześ każdego dnia był rehabilitowany - jeśli nie przez fizjoterapeutę, to pilnujemy tego sami w domu. Ćwiczymy cały czas metodą Vojty, ale to wszystko wymaga czasu. Jednak nawet nasze najlepsze chęci nie sprawią nigdy takich efektów, jak profesjonalna rehabilitacja. Tylko ona jest szansą Grzesia na poprawę...
Żeby syn mógł jeździć na regularne rehabilitacje i miał szansę częściej poznawać świat, nie możemy być uwięzieni w domu. To taka zwykła rzecz dla sprawnego człowieka, pokonać jedno piętro. Dla Grzesia niemożliwa…

Wierzę cały czas, że są wokół nas przyjaciele, którym Grześ jest bliski sercu i chociaż małą kwotą będą w stanie wesprzeć zbiórkę. Ta pomoc i nadzieja, która nieustannie mi towarzyszy powodują, że nie mam zamiaru się poddać.
A każdy postęp u syna traktuję jak najwspanialszą nagrodę za włożony wysiłek.
Beata, mama Grzesia