
Nasz mały cud i największa życiowa próba. Pomóż nam zawalczyć o przyszłość Grzesia!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Nasza droga do pełnego szczęścia była niezwykle długa i kręta. Bardzo długo staraliśmy się o dzieci, mając za sobą lata niepewności i niezliczone wizyty u ginekologa. Te trudy wynagrodził nam najpiękniejszy dar – nasz pierwszy, ukochany syn. W naszych sercach wciąż jednak tliło się ogromne marzenie, by nie był jedynakiem i miał rodzeństwo. Kiedy znów udało się zajść w ciążę, nasze szczęście nie miało granic! Początkowo wszystko przebiegało wzorowo i spokojnie.
Wszystko zmieniło się dramatycznie w 22. tygodniu ciąży, kiedy nagle trafiłam do szpitala. Lekarze robili, co mogli, ale w 23. tygodniu i 6. dniu ciąży na świat przyszedł Grześ. Ważył zaledwie 600 gramów – skrajny wcześniak, który od pierwszej sekundy musiał walczyć o każdy oddech.
Grześ urodził się z praktycznie nierozwiniętymi płuckami. Przez pierwsze dwa miesiące życia jego malutkie ciało było całkowicie zależne od respiratora. Od porodu kilkakrotnie żegnaliśmy się z synkiem, a liczne infekcje nie pozwalały na zdrowy rozwój płuc. Każdy dzień był pełen strachu i modlitw. Z czasem nasz maluszek zrobił ogromny krok naprzód – udało się zejść na maseczkę, a w tej chwili oddycha już za pomocą tzw. wąsów tlenowych. Skutkiem tak wczesnego porodu jest jednak dysplazja oskrzelowo-płucna, z którą wciąż się mierzymy.

To niestety nie koniec naszej walki. Grześ zmaga się również z retinopatią wcześniaczą i przyjmuje leki na padaczkę. Od urodzenia miał wielokrotnie przetaczaną krew i osocze… Czekamy też na tomografię główki, ponieważ tak długie niedotlenienie mogło wpłynąć na rozwój mózgu.
Mimo tych wszystkich trudnych diagnoz lekarze dają nam ogromną nadzieję. Grześ ma olbrzymią szansę na to, by być w miarę sprawnym chłopcem i normalnie żyć! Aby to osiągnąć, musimy zagwarantować mu natychmiastową, intensywną i nieprzerwaną rehabilitację oraz najlepszą opiekę specjalistyczną. Każda godzina ćwiczeń i każda terapia przybliżają Grzesia do sprawności, pozwalając nadrabiać zaległości, które zostawiło po sobie skrajne wcześniactwo.

Po latach wyczerpującego leczenia i przy obecnych, ogromnych wydatkach na ratowanie zdrowia synka, nasze możliwości finansowe się skończyły. Za nami 86 dni w szpitalu. Zaczynamy myśleć o tym, czego nasz synek będzie potrzebował po powrocie do domu, a koszty prywatnej rehabilitacji i dojazdów do specjalistów są naprawdę duże.
Do tej pory sami regularnie staraliśmy się wspierać zbiórki dla innych potrzebujących dzieci, jednak dziś to my potrzebujemy pomocy. Jako rodzice nie potrafimy prosić o nią dla siebie, ale dla Grzesia zrobimy absolutnie wszystko. Dlatego z całego serca prosimy Was o wsparcie. Każda wpłata, każda złotówka i każde udostępnienie tej zbiórki to dla Grzesia szansa na samodzielne kroki i szczęśliwe dzieciństwo.
Dziękujemy, że jesteście z nami w tej najważniejszej walce.
Rodzice Grzesia