
MPD u Hani, stwardnienie rozsiane u Julii, nieudany przeszczep nerki u ich mamy... Pomóż przetrwać tej rodzinie!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
3 monthly supportersYour Recurring Donations may appear here.
Donate every month- M...has been supporting for 1 month
- Anonymousstarted monthly donation
- Anonymousstarted monthly donation
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Hania urodziła się przez cesarskie cięcie z wagą 480 gramów! W zastraszającym tempie spadła do 430 g. Zobaczyłam ją dopiero w 4. dobie, ponieważ sama byłam w złym stanie. Moja córeczka miała wszystkie możliwe powikłania wcześniacze: problemy z płucami, serduszkiem, układem krzepnięcia, układem trawienia i wiele innych....
I teraz napiszę coś, co zbulwersuje wiele osób, ale myślę, że mamy, które to przeżyły, zrozumieją – przez te cztery doby, kiedy nie widziałam Hani, a tylko dostawałam znikome wiadomości (i to niekoniecznie te najlepsze) myślałam sobie: ''Boże, zabierz do siebie to maleństwo, żeby nie musiało się męczyć". Jednak kiedy tylko mąż mnie zawiózł do córeczki i ją zobaczyłam – taką malutką, bezradną i podłączoną do tych wszystkich sprzętów, a jednak dzielną i walczącą o każdy oddech, moje myśli były już inne: ''Boże, jaka by nie była, pozwól jej żyć...". I Bóg wysłuchał nas. Hania przeżyła.

Obeszło się bez operacji serduszka, które w cudowny sposób samoczynnie zaczęło działać. Hania dała radę też bez operacji jelitek. Wszystko zaczęło pracować! Obecnie Hania walczy z padaczką i porażeniem mózgowym. Dzięki pomocy wspaniałych Darczyńców przeszliśmy też przeszczepy komórek macierzystych, po których widzieliśmy ogromne postępy!
Hania mimo licznych przeciwności losu i niemocy jej ciała jest bardzo wesołą i pogodną dziewczynką. Ale wciąż wymaga stałej rehabilitacji, która również jest kosztowna. Jako rodzice staramy się regularnie zapewnić jej niezbędny sprzęt oraz rehabilitację, bo to właśnie one sprawiają, że jej stan się nie pogarsza. Jednak koszty przekraczają nasze codzienne możliwości.

Niestety cała nasza rodzina jest chora. U mojego męża lekarze wykryli nowotwór. Ja podczas ciąży z Hanią zachorowałam na tocznia, przeszłam też zawały serca. Po przeszczepie nerki dostałam sepsy i nową, zainfekowaną nerkę lekarze musieli usunąć. Aktualnie kilka razy w tygodniu jeżdżę do szpitala na dializy.
W dodatku okazało się, że starsza siostra Hani również jest poważnie chora... Lekarze zdiagnozowali u niej stwardnienie rozsiane. Kiedy się o tym dowiedziałam, nie mogłam uwierzyć. Aktualnie przyjmuje leki, które na szczęście są refundowane, ale nie wiem, dlaczego los postanowił napisać dla naszej rodziny tak bolesny scenariusz. Nie rozumiem tego...
Na leczenie, dojazdy do specjalistów, sprzęty rehabilitacyjne idą olbrzymie sumy. Zależy nam na zajęciach z logopedą i rehabilitacji, zwłaszcza że Hania rośnie i ciężko jest nam ją przenosić. Niestety sami nie jesteśmy w stanie tego opłacić. Bardzo prosimy Cię o pomoc!
Sylwia, mama Hani
