
Podczas porodu synek zachłysnął się wodami płodowymi❗️To CUD, że przeżył...
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, sprzęt specjalistyczny
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, sprzęt specjalistyczny
Fundraiser description
Byliśmy młodym, szczęśliwym małżeństwem. Z ogromną miłością i nadzieją czekaliśmy na nasze pierwsze dziecko. Ciąża przebiegała spokojnie, bez żadnych komplikacji. Nic nie zapowiadało tragedii.
Poród trwał 26 godzin. Kiedy Gordej przyszedł na świat, nie oddychał. Otrzymał 0 punktów w skali Apgar. Wtedy wszyscy myśleli, że nasze dziecko nie żyje! Lekarze natychmiast rozpoczęli reanimację i po długiej walce udało się uratować mu życie...
Poinformowano nas, że zachłysnął się wodami płodowymi. Uratowały go odruchy noworodka i heroiczna walka lekarzy o jego życie...

Niestety, długi brak tlenu spowodował uszkodzenie mózgu. Badanie MRI wykazało ogniska obumartej tkanki mózgowej. Już w dniu jego narodzin lekarze powiedzieli nam, że dziecko będzie miało poważne problemy zdrowotne, ale wtedy nie byli w stanie określić jakie... Kilka miesięcy żyliśmy w strachu i całkowitej niepewności.
Pierwszy rok po porodzie był dla nas najtrudniejszym okresem w życiu. Gordej bardzo źle jadł, nie spał, ciągle płakał. Byliśmy wyczerpani fizycznie i psychicznie.
Gdy synek miał 4 miesiące, otrzymaliśmy listę diagnoz: zaburzenia rozwojowe, dysplazja stawów biodrowych, zez, astygmatyzm oraz wada serca. Każda kolejna diagnoza była jak kolejny cios...

Gdy Gordej skończył roczek, przeszedł operację serca. Dysplazję stawów biodrowych udało się wyleczyć, jednak rozwój syna był znacznie spowolniony: główkę zaczął trzymać w wieku 3 miesięcy, samodzielnie usiadł w wieku 10 miesięcy, a chodzić zaczął dopiero w wieku 3 lat!
Od najmłodszych lat synek jest pod stałą opieką specjalistów. Gordej przyjmuje leki wspomagające pracę mózgu, regularnie uczestniczy w zajęciach z logopedami, psychologami i rehabilitantami. Bez stałej terapii jego rozwój nie byłby możliwy.
Cztery lata temu Gordej rozpoczął naukę w szkole – dziś jest uczniem czwartej klasy. Niestety, nadal nie mówi. Rozumie jednak komunikaty i robi coraz większe postępy. Nauczył się języka polskiego – rozumie nauczycieli i polecenia w podręcznikach. Każdy jego mały krok do przodu to wynik ogromnej pracy i systematycznej terapii!

Największym lękiem jest myśl, że nasz synek mógłby kiedyś zostać sam. Przecież nie jest samodzielny, nie poradzi sobie w pojedynkę...
Dlatego Gordej bardzo potrzebuje dalszej, intensywnej rehabilitacji. Tylko regularna praca ze specjalistami da mu szansę na rozwój, większą samodzielność i lepszą przyszłość. Niestety koszty leczenia i terapii znacznie przekraczają możliwości naszej rodziny. Z całego serca proszę o wsparcie dla mojego syna. Każda pomoc to dla niego szansa – na rozwój, komunikację i godne życie.
Rodzice Gordeja