
Ilona walczy z GLEJAKIEM IV stopnia❗️Błagamy, pomóż ocalić jej życie❗️
Fundraiser goal: Zagraniczne leczenie onkologiczne i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Zagraniczne leczenie onkologiczne i rehabilitacja
Fundraiser description
Od kilku miesięcy moja codzienność jest koszmarem, z którego nie mogę się obudzić. Choć staram się zachować spokój, to nie jest mi łatwo. Mam obok siebie ukochanego i moją wspaniałą rodzinę, którzy wciąż szukają wszelkich możliwych sposobów na ocalenie mojego życia. Dziś pragnę poprosić też o Waszą pomoc!
Zawsze byłam aktywną osobą, a praca była ważną częścią mojej codzienności. Joga, spacery, rower – myślałam, że nic nie może mnie zatrzymać. Cieszyłam się też dobrym zdrowiem, przynajmniej tak jeszcze do niedawna myślałam... Wszystko zmieniło się na początku kwietnia 2026 roku. W nocy doznałam trzech epizodów padaczki z przerwami po parę godzin. Byłam przerażona i zszokowana!
Na szczęście obok był mój partner Piotr. Uspakajał mnie, że zawsze będzie obok, że zrobi wszystko, by mi pomóc. To on zawiózł mnie na SOR, gdzie przeszłam wiele badań. Początkowo lekarze zaproponowali leczenie farmakologiczne, ale ono niestety nie pomogło. Przez długi czas po prostu nie wiedziałam, co się dzieje...
W pewnym momencie okazało się, że w moim mózgu powstał obrzęk, który stale się powiększał i zagrażał mojemu życiu! 27 maja 2026 roku trafiłam na stół operacyjny i przeszłam resekcję rozległego guza. Nie wiedziałam, co ze mną będzie... Po przebudzeniu czekali na mnie bliscy, którzy bardzo się o mnie martwili. Niestety najgorsze było jeszcze przede mną...
Gdy przyszedł wynik badania histopatologicznego, miałam wrażenie, że na moment zatrzymał się czas. To był glejak IV stopnia! Nie wierzyłam, że to dzieje się naprawdę, nie rozumiałam, jak to w ogóle możliwe. To był ogromny cios dla mnie, Piotra i całej rodziny... Widziałam w ich oczach strach, ale jednocześnie wiedziałam, że będą o mnie walczyć z całych sił!
Rozpoczęłam radioterapię, niebawem czeka mnie też chemioterapia. Przy każdej wizycie w szpitalu towarzyszy mi Piotr, moja mama lub moja siostra. W tych najgorszych chwilach nie pozwalają mi zostać samej. To naprawdę wiele dla mnie znaczy. Choć jestem bardzo osłabiona, mam zaniki pamięci krótkotrwałej, zmagam się z niedowładem kończyn, to nie chcę się poddawać.
Każdego dnia liczę na cud, że uda się zatrzymać to wszystko, że będę mogła dalej żyć! Piotr i moja rodzina cały czas szukają dodatkowych metod leczenia, nie tracą nadziei. Sprawdzali już możliwości w Polsce i za granicą. Moją wielką szansą okazała się nierefundowana immunoterapia w Monachium!
Gdy tylko Piotr znalazł to miejsce, wiedzieliśmy, że musimy spróbować. Obecnie jestem w trakcie kwalifikacji, którą mam nadzieję, zakończę pozytywnie. Niestety już teraz mam świadomość, że koszty tej drogi leczenia będą ogromne, nawet przy wsparciu moich bliskich. Sami po prostu nie damy rady...
Dziś z nadzieją w sercu przychodzę do Was i błagam o Waszą pomoc. Pragnę tylko jednego – żyć! Moi bliscy także, wiem, że będą walczyć do końca. Jednak bez Was nie mamy szans. Dlatego proszę o wsparcie w tej najtrudniejszej walce!
Ilona