Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

We use cookies and similar techniques on this site to enhance your user experience and ensure security, stability and performance of this website. Read more Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Privacy Policy .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Nowotworze znikaj!

Iwo Sobolewski

Nowotworze znikaj!

21 920,12 zł ( 15.11% )
Wsparło 528 osób
Iwo Sobolewski
Sosnówka, dolnośląskie
neuroblastoma IV stopnia
Starts at: 15 September 2014
Ends at: 28 February 2015

Result

Niestety, ale musimy Wam przekazać bardzo smutną wiadomość. 3 października 2016 roku odszedł Iwo, mały i radosny chłopczyk, który pomimo ciężkiej choroby nie przestawał się uśmiechać i śmiać.

Ostatnie dni były dla maluszka bardzo ciężkie, ale my wolimy zapamiętać te dobre chwile, kiedy Iwo mógł cieszyć się urokami życia. Chłopczyk przegrał walkę z rakiem, ale dzielnie walczył do samego końca.Dzisiaj możemy tylko płakać i wierzyć, że znajduje się w miejscu, gdzie dłużej nie musi cierpieć.  Składamy najbliższym Iwo wyrazy współczucia. Nic nie ukoi Waszego bólu, ale wiedzcie, że wszyscy jesteśmy z Wami.

Description

Mówi się, że nowotwór nie boli, dlatego nie wiadomo, kiedy zaczyna atakować. Gdy zaczyna dawać pierwsze oznaki, nikt nie jest na niego gotowy. Najpierw chce nastraszyć, dająć mylące objawy, które mogą wskazywać, że to nic poważnego. U Iwa też tak było - zaczęło się na placu zabaw. Był marzec 2014 roku.

Spośród tysięcy skoków, które dziecko wykonuje każdego dnia, nowotwór wybrał ten jeden. To była sekunda. Jeden skok, po którym Iwo zaczął skarżyć się na ból plecków i nóżek. Może skoczył za mocno? Może było zbyt wysoko? - myśleli rodzice. Jednak gdy ból nie przechodził, czuli, że dzieje się coś złego. Konsultacje z ortopedą i chirurgiem nic nie dały - Chłopiec rośnie - niech pan nie szuka dziury w całym - słyszał tata Iwa. I dalej szukał pomocy dla synka. Rodzice na własną rękę zrobili wszystkie badania. Ból nie przechodził przez kilka tygodni, syropy i czopki nie pomagały.

18 kwietnia w nocy Iwo miał potworny atak duszności. - Baliśmy się, że sie udusi. - przywołują wspomnienia tych chwil. - Karetka zabrała go do szpitala, miał podany tlen i lekarstwa. Duszności ustąpiły, ale następnego dnia ból pleców wrócił. Jednak chłopiec został wypisany ze szpitala. 9 maja w kompletnej bezsilności tata Iwa zawiózł go do szpitala po raz kolejny. Nic nie pomagało uśmierzyć bólu, chłopiec nie miał siły, nie dał rady chodzić. Na nic - kolejny raz zostali odesłani do domu.

W kompletnym niezrozumieniu sytuacji, w której dziecko wyjące z bólu, nie mające siły na nic, nie może zrobić ani jednego kroku, a jest odsyłane do domu, rodzice udali się do neurologa. Otrzymali skierowanie do szpitala, jednak na oddziale nie wiedzieli, co z Iwem zrobić. Zrobiono punkcję, pobrano materiał do badania w kierunku boreliozy, a także zrobiono tomografię, żeby móc przewieźć chłopca do szpitala we Wrocławiu. Wyniki badań nie dawały powodów do niepokoju...

- Skąd te siniaki? - zastanawiali się lekarze we Wrocławiu. Iwo miał całe posiniaczone nogi. Reznonans magnetyczny był w czwartek. A w piątek diagnoza. Iwo jest bardzo chory, ma raka neuroblastomę IV stopnia. Guz jest w nadnerczu, są też już przerzuty w kręgosłupie. Chirurg powiedział, że nie ma co czekać, trzeba wyciąć guza. Poprzestawiał inne operacje, żeby już następnego dnia operować. Operacja się udała, wyciął guza i zajęte nadnercze.

Przez kolejne tygodnie Iwo miał podawaną chemię. Potrzebna była też morfina. Któregoś dnia młodszy brat Borysek pociągnął Iwa za włosy - było to mniej więcej po 3 cyklu chemii. Gdy w małej rączce zostały włosy brata, chłopiec uciekł. Za chwilę tata stał już z maszynką i najpierw ogolił swoją głowę, potem grzywkę Boryska. Mama też ścięła włosy na krótko - cała rodzina stawia czoła chorobie, w której każdy uśmiech Iwa jest na wagę złota.

- Po 7 cyklach chemii było 2:1 dla nas - mówi tata. 2 dodatkowe zmiany, które zostały wykryte, zmniejszyły się o 50%. Jedynie w kręgosłupie coś się powiększyło. Wynik scyntygrafii był idealny - Iwo nie świecił się w żadnym miejscu, a przed rozpoczęciem leczenia świecił się jak czerwona żarówka. Teraz przed nim separacja komórek - przeszczep - megachemia - radioterapia i chemia podtrzymująca. Na tym koniec w Polsce. Ale nie koniec z leczeniem. Nowotwór może wrócić. Aby nie przeżywać tego wszystkiego raz jeszcze, potrzebne jest leczenie za granicą. Na obecnym etapie leczenia Iwo kwalifikuje się do leczenia we Włoszech. Kwalifikuje się medycznie, ale nie finansowo, ponieważ koszty są duże - 40 tysięcy euro. Iwo powinien rozpocząć leczenie po Nowym Roku.

Ciężko rozmawiać z chorym dzieckiem o tym, co będzie w przyszłości. Nowotwór zawęża patrzenie w przyszłość. Pozwala uciekać do niej w marzeniach, a rzeczywistość każe żyć tu i teraz. Od chemii do chemii, od badania do badania. - Jak będę starszy, to będę tatę na rękach nosił - mówi Iwo. Często mówi o tym, co będzie robił, jak będzie starszy. I my chcemy, żeby on to wszystko mógł zrobić, żeby był starszy, żeby pokonał nowotwór. Potrzeba tylko ludzi o dobrych sercach, żeby to było możliwe.

21 920,12 zł ( 15.11% )
Wsparło 528 osób

Follow important campaigns