Iwona Frączyk - main photo

Rak wrócił, a ja nie chcę czekać na śmierć...

Fundraiser goal: zakup nierefundowanego leku Avastin

Fundraiser organizer:
Iwona Frączyk
Ostrów Mazowiecka, mazowieckie
Nieoperacyjny rak szyjki macicy w zaawansowanym stadium IIb z naciekami na węzły chłonne
Starts on: 25 April 2019
Ends on: 17 December 2019
PLN 26,362(100%)
Donated by 647 people

Fundraiser goal: zakup nierefundowanego leku Avastin

Fundraiser organizer:
Iwona Frączyk
Ostrów Mazowiecka, mazowieckie
Nieoperacyjny rak szyjki macicy w zaawansowanym stadium IIb z naciekami na węzły chłonne
Starts on: 25 April 2019
Ends on: 17 December 2019

Fundraiser description

Jest choroba, na myśl, o której lekarze ściszają głos. Nowotwór, na który chorują tylko kobiety i to w wieku, kiedy życie powinno tylko cieszyć, kwitnąć, i trwać, nigdy – kończyć. Rak szyjki macicy w zaawansowanym stadium IIB, z naciekami na węzły chłonne. Do tego słowo, które przekreśla najbardziej skuteczne leczenie – nieoperacyjny! 41 lat i wyrok, z którym nie żyje się długo. Całe życie walczyła, by być dla czwórki swoich dzieci i ojcem i matką, teraz może zostać jedynie wspomnieniem, jeśli nie stanie się cud… Z roli matki nigdy się nie wychodzi, zwłaszcza że najmłodsza córka ma dopiero 15 lat. Bardzo ciężko jest się teraz pogodzić, że trud, jaki wniosła w macierzyństwo, ot tak ma się kończyć przez intruza, który wkradł się do jej życia tak nagle. Nikola potrzebuje mamy, a Iwona chce pozostać w jej życiu czymś więcej niż wspomnieniem...

Iwona Frączyk

Lekarze postanowili działać od razu, bo tak młoda kobieta musi przecież żyć. 23 naświetlania wspomagane chemią, a także 4 frakcje brachyterapii i wreszcie jakieś pozytywne informacje. Leczenie przyniosło bardzo dobry efekt, a wola przetrwania spotęgowała działanie leków. Iwona zaczęła się wreszcie uśmiechać. Nic nie wskazywało na to, że los kolejny raz podetnie jej skrzydła. Po kilku miesiącach od zakończenia leczenia wzrosły markery. Jedyna możliwość operacji – usunięcia macicy wraz z przydatkami i węzłami chłonnymi – co według lekarzy, miało pokonać raka raz na zawsze.

Operację wykonano w sierpniu 2018 r. Niestety, skutki uboczne nie dały ani jednego dnia spokoju. Zaczęły się kolejne problemy, pojawiła się przetoka, na tyle duża i ciężka do operacji, że lekarze nie potrafili jej zamknąć. Zeszła lawina, której nikt już nie umiał powstrzymać. Iwona nie mogła już wrócić do pracy, musiała się wyprowadzić z dotychczasowego mieszkania… Bez zdrowia, pieniędzy i perspektywy na to, że wreszcie będzie normalnie…

Po długim oczekiwaniu, na termin zamknięcia przetoki, zaczęły się problemy z prawą nogą, po stronie, na której wystąpiły nacieki. Zakrzepica, która doprowadziła do ogromnego obrzęku nogi, stała się tak uciążliwa, że nie dało się nawet wstać z łóżka. W momencie zdiagnozowania zakrzepicy wyszło, że jest jeszcze wodonercze. Okazało się, że nerka jest powiększona, a coś uciska naczynia. Założono mamie cewnik, żeby odbarczyć nerkę.
Wszystko było szalenie trudne, kiedy udawało się opanować jedno, zaczynało się kolejne! Życie rozsypywało się niemal w oczach!

W końcu stało się to, czego wszyscy bali się najbardziej. Profesor onkologii patrząc na wyniki, zasugerował powtórzenie badania PET. Po 2 tygodniach oczekiwania obawy potwierdziły się. Wznowa procesu rozrostowego i dużo mniejsze możliwości leczenia! Rak wrócił i nie ma już czasu do stracenia. Chemioterapia – niestety sama chemia niewiele zdziała i potrzebny jest lek Avastin, nierefundowany, który znacznie poprawi jakość leczenia i wynik. To jedyna szansa, żeby przeżyć.

Iwona Frączyk

Od września 2017 Iwona przypomina sobie tylko jeden miesiąc, kiedy nic nie bolało. Częściej była w szpitalach niż we własnym domu, stale jakieś niedogodności, bóle, płacz i niemoc, przerywały normalne życie. Z Iwoną są jej dzieci, a od niedawna ktoś jeszcze, ktoś dla kogo warto żyć, bo jeśli rak wygra, nie będzie babci nawet pamiętał...

“W momencie, kiedy dowiedzieliśmy się o leku, mama rozpromieniała- czuję się na tyle silna, żeby pokonać go raz na zawsze, ale do tego potrzebne jej wsparcie wielu osób. W lipcu 2018 roku urodził się mamie wnuczek. To był czas, kiedy zapomniała o wszystkim niedogodnościach. Była wtedy taką samą kobietą jak przed wykryciem choroby – pełną życia, planów na przyszłość. Dotąd nie możemy uwierzyć, że tak silną i wytrwałą kobietę, może złamać jakiś tam nowotwór. Mama nie zasługuję na taki los. Poświęciła dla nas zbyt wiele, żeby to wszystko teraz stracić. Pomóżcie nam ją ocalić w chwili, kiedy czas przyspieszył i w każdej chwili może się skończyć”.

Select a tag
Sort by
  • Magdalena Borkowska-Kehl
    Magdalena Borkowska-Kehl
    Share
    PLN 25

    Zdroofka!!!

  • joandarc
    joandarc
    Share
    PLN 25
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 150

    dużo zdrowia!

  • agnieszkapelech
    agnieszkapelech
    Share
    PLN 100
  • Nina
    Nina
    Share
    PLN 50

    Proszę żyć dla Dzieci...

  • Anonymous
    Anonymous
    Share
    PLN 10