
Złośliwy nowotwór. Moja mama jak najszybciej musi rozpocząć leczenie❗️
Fundraiser goal: Diagnostyka, nierefundowane leczenie, leczenie wzmacniające
Fundraiser goal: Diagnostyka, nierefundowane leczenie, leczenie wzmacniające
Fundraiser description
Wszystko zadziało się tak szybko. Po Wielkanocy moja mama pojechała do szpitala. Była druga połowa kwietnia, kiedy postawiono tę potworną diagnozę. Nasz poświąteczny spokój rozpłynął się w powietrzu, a nas otoczyła chmura strachu i niepewności.
Tamten pobyt na oddziale już na zawsze pozostanie w naszej pamięci. Podczas badania doszło do pęknięcia jelita! Potem przyszły wyniki. Tym samym moja kochana mama wyszła ze szpitala ze stomią oraz diagnozą nowotworu złośliwego żołądka z przerzutami do otrzewnej i naciekiem na jelito grube!
Lekarze mówią, że jest to bardzo agresywna postać choroby. Co gorsze, operacja w tym momencie jest niemożliwa! Leczenie musi zostać przeprowadzone etapowo. Trzeba zacząć od chemioterapii, która powinna zostać bardzo dokładnie dobrana do potrzeb mamy. Jest to jedyny sposób, aby zmniejszyć nowotwór i zlikwidować wszelkie ryzyko przerzutów.
Dopiero gdy okaże się, że chemia zadziałała, możliwa będzie operacja. Teraz żaden z lekarzy nie chce się jej podjąć…
Dzisiaj w nocy pogotowie zabrało moją mamę. Ból, który odczuwała był nie do zniesienia! Same, w warunkach domowych, nie dałybyśmy rady. Mama przebywa teraz w szpitalu. Chemioterapia powinna rozpocząć się jak najszybciej! Liczy się czas i to dosłownie!
Na razie pozostałe organy mamy są zdrowe. Nie wiemy jednak jak długo, dlatego musimy się spieszyć! Nie wyobrażam sobie, że ta paskudna choroba mogłaby jeszcze bardziej rozprzestrzenić się w jej organizmie!
To wszystko jest niezwykle trudne – świadomość tak ciężkiej choroby, poważne zagrożenie życia i stomia, która jeszcze bardziej wszystko skomplikowała! Kocham moją mamę, będę stać przy niej i wspierać na każdym kroku!
Gdybym tylko mogła, sama opłaciłabym koszty jej leczenia. Jednak to jak zderzenie ze ścianą! Wycena znacznie przekroczyła moje przypuszczenia, wobec czego muszę poprosić o pomoc. Do tej pory często wspierałam osoby potrzebujące wierząc, że każda wpłacona przeze mnie kwota pomoże komuś wyzdrowieć. Dzisiaj okazało się, że jestem niemal po drugiej stronie!
Pragnę wierzyć, że dobro wraca. Pragnę usłyszeć od lekarza, że choroba odpuściła i moja ukochana mama jest już zdrowa. Tylko tyle i aż tyle. Proszę, pomóż mojej mamie…
Marianna, córka