
Cena za życie? PÓŁ MILIONA❗️Pomóż Jadwidze pokonać GLEJAKA 4 STOPNIA❗️
Fundraiser goal: Immunoterapia, leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Immunoterapia, leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Pamiętam ten dzień, jakby to było wczoraj. Na początku października 2024 roku syn przyjechał do mnie w odwiedziny, a ja cieszyłam się, że będziemy mieli okazje miło spędzić czas. Gdy jednak zauważyłam jego zmartwioną minę, wiedziałam, że dzieje się coś bardzo złego… Syn przyjrzał mi się uważnie. „Mamo, opada Ci kącik ust!“ – usłyszałam. Pierwsza myśl: czy to udar? Wystraszeni wezwaliśmy pogotowie…
Gdy ratownicy stwierdzili, że to nie udar, odetchnęłam z ulgą. Nie wiedziałam, że już niedługo całe moje życie wywróci się do góry nogami. Od paru miesięcy pobolewała mnie głowa, jednak to nie wzbudzało mojego niepokoju… Każdemu czasem zdarza się ból głowy, prawda? Niestety, gdy po 2 tygodniach wykonaliśmy rezonans, poczułam, jakby grunt się pode mną zarwał…
Guz mózgu – aż 4x6 cm!
Nie było czasu do stracenia. Skontaktowaliśmy się ze szpitalem w Bydgoszczy, gdzie już pod koniec października przeszłam operację usunięcia nowotworu, a materiał został wysłany do badań. Ich wyniki okazały się najgorsze z możliwych: glejak 4 stopnia. Nagle wokół mnie zrobiło się bardzo ciemno i cicho…
Mam męża, cudowne dzieci i 5 wnucząt. Nie tylko CHCĘ, ale także MAM DLA KOGO żyć! Dlatego podjęłam walkę z nowotworem. Sterydy, radioterapia, lęk i rosnąca w sercu nadzieja, że się uda... Niestety, po roku doszło do wznowy. Konieczna była kolejna operacja i rozpoczęcie chemioterapii. Mijają kolejne miesiące leczenia, a ja wciąż tu jestem i wciąż się nie poddaję!
Jak znoszę chemię? Bolą mnie ręce, nogi, plecy… Jestem cały czas śpiąca i dokucza mi zmęczenie. Nie mogę także za wiele chodzić. To dla mnie trudne, bo zawsze byłam energiczna i tak pełna życia! Lubiłam wyjazdy z mężem i czas spędzony z wnukami, a dziś jedyna moja aktywność to „bieganie po lekarzach”...
Choć glejak jest niezwykle okrutnym przeciwnikiem, mam w sobie wielką wolę walki. Wierzę, że to jeszcze nie mój czas, że to jeszcze nie koniec. Czuję, że mam tu jeszcze wiele do zrobienia! Ogromną szansą okazała się immunoterapia w Niemczech. Niestety, tak jak wielka jest to szansa, tak wielka jest także jej cena.
Moje życie wyceniono na PÓŁ MILIONA ZŁOTYCH! To kwota, której nie jest w stanie udźwignąć w pojedynkę żaden zwykły człowiek…
Mimo to mam nadzieję, że to, czego nie jesteśmy w stanie zrobić sami – możemy zrobić wspólnie. Ludzkie serca mają w końcu ogromną moc czynienia dobra! Dlatego proszę, pomóż mi! Tu każdy gest wsparcia jest BEZCENNY!
Jadwiga