Jakub Kawa - main photo

Ten koszmar trwał 8 długich, rozdzierających sekund! Walczę dla żony i naszej córki – proszę, pomóż mi odzyskać zdrowie!

Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja

Fundraiser organizer:
Jakub Kawa, 40 years old
Dachowa, wielkopolskie
Stan po porażeniu prądem, zespół stresu pourazowego, depresja, nerwica
Starts on: 11 September 2025
Ends on: 12 March 2026
PLN 7,619(23.87%)
Still needed: PLN 24,296
DonateDonated by 97 people
Donate via text
Phone number
75365
Text
0829242
Cost PLN 6.15 gross (including VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-Mobile

Pledge 1.5% of tax to me

KRS0000396361
Purpose of 1.5% of tax0829242 Jakub
Available payment methods:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo
Regular support provides Jakub a sense of security and help in a difficult situation, also after the end of the fundraiser.

Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja

Fundraiser organizer:
Jakub Kawa, 40 years old
Dachowa, wielkopolskie
Stan po porażeniu prądem, zespół stresu pourazowego, depresja, nerwica
Starts on: 11 September 2025
Ends on: 12 March 2026

Fundraiser description

Mam na imię Jakub, jestem tatą nastoletniej dziewczynki i mężem wspaniałej kobiety. Do niedawna byłem również pełnym człowiekiem, który kochał swoje życie. Ale wszystko zmienił jeden dzień. 1 czerwca 2022 roku doszło do tragedii – zostałem porażony prądem!

Ten koszmar trwał 8 długich, rozdzierających sekund. Czułem, jak moje ciało się poddaje. Mimo to… przeżyłem. Nie wiedziałem jeszcze wtedy, że fizyczne obrażenia będą tylko początkiem drogi przez piekło.

Walczyłem – najpierw z bólem, potem z samym sobą… Po długiej i bolesnej rehabilitacji wróciłem do pracy. Przez 12 miesięcy próbowałem funkcjonować „normalnie”. Ale ciało i psychika mówiły coraz częściej: „nie dam rady”.

Pojawiły się pierwsze objawy, które bagatelizowałem: bezsenność, bóle, problemy z koncentracją. W końcu lekarz rodzinny skierował mnie do psychologa. Diagnoza: zespół stresu pourazowego. Psycholog zakazał mi powrotu do pracy – to była dla mojego mózgu „strefa śmierci". Psychiatra potwierdził diagnozę. Dodatkowo – depresja.

Zacząłem leczenie farmakologiczne. W domu. Sam. Ale to nie wystarczyło. Zaczęło się piekło, które trudno opisać słowami… Przestałem spać. Po kilka nocy z rzędu. Budziłem się z krzykiem. Przerażony. Czasem traciłem przytomność w ciągu dnia. Nie rozpoznawałem rzeczywistości. Dźwięki – nawet te najzwyklejsze – powodowały panikę. Moja córka to wszystko widziała. Zamykała się w sobie. Przestawała mówić.

Trafiłem do szpitala. Miesiąc leczenia. Potem – kontynuacja w domu. Pojawiły się problemy neurologiczne: drżenie mięśni, tiki twarzy.  Odszkodowanie, które otrzymałem z ZUS-u, w całości poszło na leki, badania, psychoterapię, dojazdy. Każdy rezonans, każdy lekarz, każdy lek – muszę płacić sam. Nie mam na to pieniędzy.

Lekarze mówią: terapia funkcji poznawczych, terapia behawioralna, fizjoterapia. Psychiatra: leki codzienne. Ortopeda: leczenie kontynuować. Neurolog: dalsza diagnostyka. Kardiolog: wysokie ciśnienie.  Ale ja nie mam już pieniędzy… Moja sytuacja staje się dramatyczna To nie tylko ja jestem ofiarą tego wypadku. To również moja rodzina.

Nie chcę litości. Chcę tylko szansy. Chcę walczyć dalej: dla córki, dla żony, dla siebie. Dlatego proszę Was o pomoc. Każda złotówka to dla mnie więcej niż pieniądz – to wiara, że ktoś mnie jeszcze widzi. Niech dobro do Was wróci.

Jakub

Select a tag
Sort by
  • Agnieszka i Leszek
    Agnieszka i Leszek
    Share
    PLN 20
  • Marcin
    Marcin
    Share
    PLN 100
  • Piotr Jozefczyk
    PLN 500
  • Anonymous
    Anonymous
    Share
    PLN 100

    Też cierpie

  • Kasia i Wiktor
    Kasia i Wiktor
    Share
    PLN 100
  • Julka
    Julka
    Share
    PLN 100

    Życzę dużo zdrówka i spokoju. Wierzę w Pana! :)