Broken back, broken life - Jan needs our help!

Charity collection verified by the Siepomaga Foundation
2 days left
Supported by 384 people
69,418.33 zł (93.75%)
To reach our goal: 4,624.67 zł
Donate Donate
Goal
3-month rehabilitation stay

Jan Konieczek, 41 years

Gdańsk, pomorskie

Post-accident condition - spine fracture, limb paresis

Started: 28 September 2020
Ends: 30 November 2020

Ludzie pytają, czy wróci na deskę, czy wsiądzie jeszcze na rower, kiedy wróci do pracy. Mnóstwo pytań, tak mało odpowiedzi. Bardzo chciałabym powiedzieć, że znam termin. Niestety, wypadek odebrał wiarę i poczucie bezpieczeństwa. Wciąż boję się telefonów, w obawie, że ktoś będzie chciał powiedzieć, że Janowi stało się coś bardzo złego.

Kiedy brat przekazał mi informację, że zdarzył się wypadek, nie mogłam uwierzyć. Krótko pocieszałam się tym, że jest przytomny, że prawdopodobnie szybko wróci do swoich obowiązków i pasji. Każda kolejna godzina, następne dni pozbawiały mnie złudzeń, że Janek wyjdzie z tego bez szwanku.

Po wstępnych badaniach lekarze stwierdzili złamanie kręgosłupa. Operacja mająca ratować Janka trwała ponad 6 godzin. Niepewność i strach nie opuściły nas ani na chwilę… Później od specjalistów otrzymaliśmy informację, że zdecydują najbliższe godziny. To nie był czas dobrych informacji. Mój brat na oddziale intensywnej terapii spędził prawie 50 dni! To tam walczył o siebie i obserwował batalie innych, również te przegrane.

 Jan Konieczek

Jan to osoba, która do niedawna nie siedziała w miejscu ani przez chwilę. Chyba że było to siodełko rowerowe, w którym spędzał mnóstwo czasu. Ukochany rower stał się przyczyną jego tragedii, ale to jedno z tych zdarzeń, które nie sposób przewidzieć. Brat nurkował, uprawiał wspinaczkę górską, windsurfing - sport był jego żywiołem. Będąc w ruchu czuł, że żyje. Tym większy jest teraz rozmiar jego tragedii, bo nawet samodzielne podniesienie ręki jest teraz poza jego zasięgiem. Komplikacje, uraz, przebyte choroby spowodowały, że ciało Jana “wylączyło się” i odmówiło współpracy. 

Nie wiemy, czy Jan kiedykolwiek stanie na własnych nogach. Specjaliści mówią, że trudno cokolwiek przewidzieć, ale ciało ludzkie czasem robi niespodzianki. By w ogóle pojawiła się taka szansa potrzebujemy rehabilitacji. Intensywnych zajęć prowadzonych pod okiem najlepszych specjalistów. Wiem, że Jan jest gotowy do walki. Jest tylko jeden problem. Leczenie to ogromne koszty. Pobyt w ośrodku, turnusy rehabilitacyjne, wsparcie lekarzy - każda godzina ma swoją cenę. To koszty, których nawet całą rodziną nie jesteśmy pokryć! I chociaż wspieramy jego walkę całym sercem to znaleźliśmy się w sytuacji bez wyjścia. Potrzebujemy pomocy, by wyciągnąć Janka z przepaści! Musimy o niego walczyć!

Nigdy nie myślałam, że będę w takiej sytuacji, ale życie nie pozostawiło mi wyboru. Każdy najmniejszy gest ma olbrzymie znaczenie. Pomóż mi, pomóż nam! Przed nami ogromne wyzwania - Jan pracuję nad oddechem i możliwością samodzielnego siadania. To nie zdarzy się z dnia na dzień. W tym momencie przyszłość jest jedną wielką niewiadomą… Dopóki jest chociaż cień nadziei na lepsze jutro, musimy zrobić wszystko, by to było móżliwe.

Jan do momentu wypadku opiekował się naszą mamą, która z racji wieku potrzebowała wsparcia. Miał mnóstwo planów, marzeń z określoną datą realizacji. Teraz szczytem marzeń jest samodzielne zjedzenie posiłku, które z racji PEG i rurki tracheotomijnej jest zwyczajnie niemożliwe.

Wiem, że w najbliższych dniach i miesiącach jedno wyzwanie będzie goniło kolejne. Najgorsza jest świadomość, że wszystkie postępy Jana uzależnione są od środków, które uda nam się zdobyć, by mógł uczestniczyć w terapii. 

Chciałabym zobaczyć Jana przygotowującego się do kolejnej wyprawy. Chciałabym usłyszeć jego głośny śmiech zamiast cichego szeptu, bo głos tłumiony przez rurkę nie brzmi tak samo. Marzę o tym, że znów staniemy ramię w ramię i pójdziemy tam, gdzie poniesie nas los. Wyciągniesz rękę, by pomóc nam wydostać się z otchłani rozpaczy?

Supporters

Loading...

Charity collection verified by the Siepomaga Foundation
2 days left
Supported by 384 people
69,418.33 zł (93.75%)
To reach our goal: 4,624.67 zł
Donate Donate