
“Obudź się synku, czekamy na Ciebie!”. Proszę, pomóż nam w leczeniu Janka…
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Jasiu to nasz 6-letni synek. Do niedawna był zdrowym i pełnym życia dzieckiem. Grał w piłkę nożną, do której pasją zaraził go starszy brat. Uwielbiał się bawić, był bardzo aktywny i wesoły. Żył jak jego rówieśnicy. Oczywiście dla nas był wyjątkowy — bo to nasz syn! Nasz tragiczny w skutkach dzień zaczął się z pozoru normalnie. Jak zwykle, rano zawieźliśmy Janka do przedszkola. Nie wiedzieliśmy jeszcze, że za chwilę nasze życie zupełnie się zmieni!
Jasiu nie miewał wcześniej żadnych objawów. Nigdy wcześniej nie narzekał na bóle głowy czy złe samopoczucie. Tego dnia podczas przebierania się zaczął cierpieć. Uciążliwy ból głowy nie dawał mu spokoju. Natychmiast zabraliśmy synka z przedszkola do przychodni. Niestety tam już tracił świadomość i przytomność…

Konieczne było wezwanie karetki. To wszystko działo się tak szybko, że nie wiemy nawet kiedy znaleźliśmy się w szpitalu. Przerażenie, niepewność, nieświadomość, adrenalina… Mieszanka emocji, których nie chcemy już wspominać.
Dość szybko okazało się, że w małej główce Jasia był krwiak… Uszkodził jego mózg i spowodował, że ze zdrowego i pełnego energii chłopca, stał się leżącym i o minimalnej świadomości. Do tej pory trudno nam uwierzyć w to co się wydarzyło. Chyba nigdy nie będziemy w stanie się z tym pogodzić!
Jeszcze tak niedawno towarzyszyliśmy Jankowi podczas nauki mówienia, pierwszych kroków i pisania. Poznawaliśmy z nim świat, każdego dnia zaskakiwał nas nowymi umiejętnościami, a dziś? Ma wspomaganie oddechu, jest karmiony przed PEG-a, nie komunikuje się z nami w żaden sposób… Krwiak, którego nie można było wcześniej wykryć, któremu nie można zapobiec, prawie zabrał mu życie.

Jaś z dnia na dzień dom i przedszkole zamienił w klinikę Budzik — wierzymy, że stała rehabilitacja i leczenie jeszcze kiedyś pomogą odzyskać nam naszego synka. Wspomniana klinika przewiduje maksymalnie roczny pobyt. Po tym czasie będziemy musieli walczyć na własną rękę! Już teraz jedno z nas musiało zrezygnować z regularnej pracy na rzecz opieki nad Janem. Ponadto mamy w domu dwójkę dzieci, które szczególnie teraz też potrzebują nas i naszego wsparcia.
Aktualnie Jasiu został przewieziony na 4 tygodnie do szpitala, w którym lekarze wszczepiają mu fragmenty kości czaszki. Gdy wszystko będzie dobrze, wróci razem ze swoją mamą na dalszą rehabilitację.
Nasze prośby o wsparcie motywujemy postępami, jakich dokonał Janek.
Częściej otwiera oczy, uczy się utrzymywać głowę bez podparcia w czasie siedzenia. Ma na jakiś czas w ciągu dnia zatykaną rurkę tracheostomijną w celu nauki oddychania przez nos. Reaguje na bodźce z zewnątrz. W szczególności wtedy, gdy bywa na spacerze, w wózku. Otwiera oczy i się rozgląda. Zauważyliśmy z żoną, że uspokaja go muzyka i rozmowy oraz nasza obecność.

Dla kochających rodziców nie ma zbyt wysokiej ceny za zdrowie i życie dziecka. Będziemy robili wszystko, żeby Janek nie cierpiał i by miał szansę się obudzić. Jest malutki, ale ma w sobie bardzo dużo sił! Wierzymy, że będzie w stanie zregenerować się i wrócić do nas! Nie możemy się poddać, więc błagamy o pomoc…
Niestety nadal jesteśmy na początku naszej drogi... Jeśli możesz poświęcić minutę i podzielić się z nami choćby złotówką — bardzo dziękujemy! Dajesz nam szansę, że jeszcze wszystko będzie dobrze!
Rodzice Jasia