
5 miesięcy w szpitalu, 15 razy na bloku operacyjnym i AMPUTACJA nogi... Pomóż mi odzyskać choć namiastkę sprawności❗️
Fundraiser goal: Zakup protezy i schodołazu, leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Zakup protezy i schodołazu, leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Moja batalia o zdrowie trwa już ponad ćwierć wieku. Pierwszy zawał serca przeszedłem w wieku zaledwie 35 lat. Od tamtej pory przeżyłem 7 zawałów, wszczepiono mi 14 stentów, stentgraft i kardiowerter.
Długo i naprawdę wytrwale walczyłem z chorobą serca, dopóki w 2022 r. nie uderzyła miażdżyca. Po długim i bolesnym leczeniu 1 kwietnia 2026 r. lekarze musieli podjąć ostateczną decyzję – amputacja lewej nogi.

Spędziłem 5 długich miesięcy w szpitalu, walcząc z groźnymi infekcjami i stanem zapalnym. Na bloku operacyjnym lądowałem aż 15 razy! Z kikuta wciąż sączyły się płyny i krew. Konieczna była reamputacja.
Od połowy sierpnia przebywam w domu, ale moje życie przypomina więzienie. Mieszkamy z żoną na 3. piętrze w budynku bez windy. Kikut wciąż boli, z powodu serca zmagam się z dusznościami i stale korzystam z koncentratora tlenu. Nie mam możliwości samodzielnego wyjścia z domu – jedyne, co mi pozostało, to spoglądanie na świat z balkonu z wysokości wózka inwalidzkiego.

Sama pielęgnacja skóry i leki to stały koszt, który co miesiąc nadszarpuje nasz domowy budżet. Chcę jednak walczyć o powrót do życia u boku mojej żony i dzieci. Chciałbym móc znów wychodzić na zewnątrz, ale bez schodołazu to niemożliwe. Potrzebuję także protezy. Pierwsze przymiarki są zaplanowane na październik, a na razie skupiam się na przygotowaniu kikuta.
Przez większość życia byłem człowiekiem niezwykle aktywnym i pełnym energii. Grałem w piłkę nożną, biegałem, pracowałem. Przez lata pomagałem innym stanąć na nogi jako prezes Klubu Abstynenta. Dziś sam z pokorą poproszę o wsparcie, bo choroba odebrała mi sprawność i uwięziła w czterech ścianach. Z góry dziękuję za każdy gest życzliwości.
Jan