

Janek kontra rak - potrzebne wsparcie!
Fundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja, zakup sprzętu medycznego
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja, zakup sprzętu medycznego
Fundraiser description
Tulę jego wątłe, coraz bardziej kruche ciało, zaciskam oczy i modlę się o to, żeby czas się zatrzymał. Modlę się o to, żeby mój synek został ze mną, żeby odzyskał siły… Nie ma już włosków, jest łysa główka. Bezpieczny dom jest teraz tęsknotą, która przygniata na oddziale onkologii. Leki, kroplówka, łzy i ból - to codzienność na oddziale, z którego zbyt wiele dzieci nie wychodzi. Ale nie mój Janek. On musi wyzdrowieć, musi żyć! Błagam, pomóż nam...
Kiedy pierwszy raz zobaczyłam wynik badania histopatologicznego mojego synka, zamarłam. O naszym przeciwniku nie wiedziałam nic poza tym, że niesamowicie ciężko będzie z nim wygrać. Dziś w temacie guza Wilmsa jestem specjalistą. A im więcej wiem o tej chorobie, tym bardziej jestem nią przerażona...

Januszek przeszedł operację usunięcia prawej nerki. Jesteśmy w trakcie chemioterapii, która wyniszczyła jego organizm, a choroba wydaje się być niewzruszona... Skutkiem leczenia jest neuropatia obwodowa. Oprócz przyjmowania wielu leków, stałych konsultacji i niekończących się badań, Januszek potrzebuje intensywnej rehabilitacji.
Walka z rakiem trwa. Jest okrutna, wyniszczająca. Samo leczenie może zabić. Pytanie tylko, czy najpierw zabije raka, czy chorego… Januszek jest bardzo dzielny. Tak dzielny, jak tylko może być 4-letni chłopiec, zmuszony toczyć bój o swoje życie. Coraz ciężej podnieść się po kolejnych ciosach, po kolejnych powikłaniach. Jednak gdy synek się uśmiecha, ja odzyskuję wiarę. Musi być dobrze, przecież nie mogę go stracić…

Nie wiemy, co będzie dalej, musimy wierzyć, że leczenie zadziała i nie spełni się najgorszy scenariusz. Janek nie ma już jednej nerki - ta, która została, będzie musiała wystarczyć na całe życie. Ile będzie trwało? Jak najdłużej - modlę się o każdy dzień, godzinę, minutę spędzoną z synkiem.
Choć na tym etapie leczenie w większości jest refundowane, to ponosimy olbrzymie koszty związane z walką z rakiem. Leki, niezbędna rehabilitacja, dojazdy na chemioterapię - nasz domowy budżet się wyczerpał. Stoimy pod ścianą i prosimy o pomoc. Za każde wsparcie z całego serca dziękujemy.
Magdalena, mama Januszka