

Uwięziona we własnym ciele wciąż walczy❗️Błagam... pomóż mi odzyskać mamę❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Ciężko opisać ból rodzica walczącego o zdrowie dziecka. Ale kiedy role się odwracają, kiedy to dziecko musi patrzeć, jak ukochany rodzic gaśnie w oczach każdego dnia... To kompletnie inne, przerażające uczucie. Moja mama Janina zawsze była bardzo towarzyską, uwielbianą przez innych osobą. Lubiła wychodzić na spacery z psem, była samodzielna i kontaktowa. Teraz nie może się nawet uśmiechnąć czy bawić z wnuczką...
Problemy zaczęły się ponad 30 lat temu, kiedy byłam jeszcze małą dziewczynką. Od urazu pęknięcia czaszki mama zmaga się z niewyleczalną padaczką pourazową. W 2022 roku zaczęły się również problemy z chodzeniem, potem mama dostawała ataków coraz częściej… Po przewiezieniu do szpitala okazało się, że to następstwa drugiego zawału mózgu!
Po leczeniu mama chodziła samodzielnie, miała problemy z czynnościami wokół siebie, ale ile mogła, tyle robiła sama. W grudniu 2022 roku została przypisana do sanatorium na rehabilitację poudarową. Wtedy nie wiedziałam, że to początek nowego koszmaru…
3 stycznia podczas pobytu w sanatorium mama nagle osłabła. Straciła przytomność i trafiła na Izbę Przyjęć w Pszczynie. Potem, 9 stycznia dostała silnego ataku padaczki i w stanie ciężkim przewieziono ją na oddział neurologii.

To był okropny czas. Moja ukochana mama zmagała się z ciężkimi chorobami, a ja nie wiedziałam, co zrobić, by jej pomóc… Po powrocie do domu 19 lutego w stanie znikomej świadomości i z problemami oddechowymi mama znowu trafiła do szpitala. Tam do 14 kwietnia leżała pod respiratorem.
Obecnie mama przebywa ze mną. Wymaga stałej pomocy i opieki 24h. Nie chodzi, nie porusza się, nawet nie je samodzielnie. Musieliśmy zakupić ssak, leki i kompresor tlenu, do którego jest stale podłączona… Ale jest świadoma, uwięziona we własnym ciele. Patrzy na mnie, kiedy do niej mówię, porusza ustami, jakby chciała coś powiedzieć. To dla mnie znak, że wciąż ciężko walczy. Mimo to nie mogę zostawić mamy samej w domu. Nawet wyjście po leki jest „na szybko”.
Czuję, jak z każdym dniem ogarnia mnie bezsilność. Moje serce krwawi, kiedy widzę ukochaną mamę w takim stanie i nie wiem, gdzie szukać pomocy. Opiekowała się mną całe życie. Teraz chciałabym, by wróciła do dawnej, radosnej siebie, jednak przyszłość maluje się w niepewnych barwach…
Szansą może być dla nas ośrodek rehabilitacyjny, gdzie mama otrzymałaby profesjonalną opiekę i rehabilitację. Jednak czas oczekiwania jest bardzo długi nawet prywatnie, a miesięczne koszty mogą wynosić ponad 7 tysięcy! Do tego czasu stale rosną wydatki na leczenie, sprzęt, leki, środki czystości… Sami nie jesteśmy w stanie sprostać tym kosztom. Dlatego błagam wszystkich ludzi dobrego serca… Pomóżcie mojej mamie wrócić do zdrowia. To mały gest, który może zmienić nasz świat.
Katarzyna Boka, córka