Dla Janusza jest nadzieja – pilna operacja❗️Pomóż pokonać nowotwór!
Fundraiser goal: Operacja usunięcia guza mózgu w Kluczborku
Fundraiser goal: Operacja usunięcia guza mózgu w Kluczborku
Fundraiser description
Proszę o pomoc dla mojego ukochanego męża! Janusz bardzo ciężko zachorował. Stwierdzono u niego najgroźniejszego z możliwych guza mózgu – glejaka wielopostaciowego! Nasza sytuacja jest bardzo ciężka. Proszę, pomóżcie mojemu mężowi… Operacja jest dla niego jedyną nadzieją!
Operacja kosztuje fortunę, nie stać nas na nią… Choroba męża tylko pogorszyła naszą sytuację finansową… Janusz z zawodu jest spawaczem z 37-letnim stażem pracy. Do emerytury pozostało mu 3 lata. Nie wiem jednak, czy do niej doczeka...
Obecnie została przyznana mu renta z tytułu całkowitej niezdolności do pracy. Przyznana zaocznie, ponieważ mąż nie był w stanie stawić się na komisji lekarskiej… Mąż nie ma prawa do zasiłku, a od marca nie ma żadnych dochodów. Jest teraz na moim utrzymaniu, a ja mam tylko skromną emeryturę. Pomagają nam dzieci, jak mogą, ale nasza rodzina nie jest w stanie zebrać tak dużych pieniędzy na operację, która uratuje życie Janusza…
Jak zaczął się nasz horror? Mąż od kilku lat leczył się na nadciśnienie. Na początku stycznia tego roku źle się poczuł. Wysokie ciśnienie, ból głowy, osłabienie. Wezwałam pogotowie. Lekarz stwierdził migotanie przedsionków, stan zagrożenia życia i zabrał Janusza męża do szpitala na SOR. Tam zrobiono tylko badania z krwi. Nikt nie zlecił ani TK głowy, ani rezonansu magnetycznego, chociaż objawy mogły wskazywać na udar lub wylew!
Wypisano w końcu męża do domu, bez żadnych zaleceń, ani skierowań do specjalistów, nie wypisano zwolnienia lekarskiego. Lekarz z SOR nie zalecił żadnych leków. W karcie wypisowej ze szpitala nie ma żadnej informacji, jakie leki miał podawane w trakcie pobytu na SOR. Nie ma żadnych zaleceń, poza tym, że pacjent wypisany został w stanie ogólnym dobrym...

Mąż był na SOR z soboty na niedzielę, dni wolne od pracy. Jako że nie dostał zwolnienia, a za coś trzeba żyć, w poniedziałek pojechał do pracy. Czuł się w miarę dobrze, chociaż zdarzały się niepokojące sytuacje… problemy z widzeniem, zachwiania równowagi, ogólna dezorientacja.
Pojechałam z mężem do lekarza okulisty, który po bardzo dokładnym badaniu stwierdził bardzo wysokie ciśnienie w oczach. Zalecił jak najszybszą wizytę u neurologa. Pojechaliśmy oczywiście prywatnie. Terminy na NFZ zwalały z nóg…
Neurolog był bardzo zdziwiony po przeczytaniu wypisu z oddziału SOR, że nie zrobiono mężowi TK głowy! Zostaliśmy wysłani na dodatkowe badania, także prywatnie, bo liczył się czas. W opisie TK głowy stwierdzono udar niedokrwienny!
Zaczęliśmy leczenie, jeżdżenie od specjalisty do specjalisty, oczywiście prywatnie. W międzyczasie mąż pracował, bał się stracić pracę, za chwilę miał mieć przedłużoną umowę. Chociaż fizycznie był pozornie sprawny, to problemy ze wzrokiem sprawiły, że nie mógł dłużej wykonywać swojego zawodu…
22 kwietnia Janusz znów trafił na SOR z objawami udaru i padaczki. Musiałam interweniować, by tym razem wykonali badanie tomografem. Późniejszy kontrolny rezonans magnetyczny wykazał dwa guzy w mózgu!

Większy z nich to glejak wielopostaciowy… Neurochirurg zlecił biopsję, a następnie w zależności od wyniku radio i chemioterapię. Powiedział, że mąż jak na jego stan jest w dobrej formie fizycznej, a operacja jest ryzykowna. Wiedzieliśmy jednak, że musimy zasięgnąć porady gdzie indziej. Przecież takiego guza trzeba wyciąć, a nie czekać, aż będzie dalej rósł!
Pracowałam w służbie zdrowia i znam procedury w NFZ. Dlatego też szukałam z moimi dziećmi ośrodka, który podjąłby się operacji wycięcia guza. Znalazłam szpital w Kluczborku, gdzie wykonuje się takie zabiegi najnowszymi metodami. Jest to jednak prywatny szpital i operacja jest bardzo kosztowna. Pierwszy etap leczenia kosztuje 95 tysięcy złotych. Byliśmy z mężem na wizycie u lekarza neurochirurga, który podejmie się zabiegu resekcji guza nowoczesną i bezpieczną metodą. Musimy tylko zbierać potrzebne fundusze. Tylko i aż… Termin operacji już 17 lipca! Dlatego z całego serca prosimy o pomoc!
Ewa, żona Janusza