

Rutynowa operacja prawie go zabrała❗️Teraz walczy dla dzieci i wnuków❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Nasze życie z dnia na dzień zamieniło się w walkę… Heroiczną walkę o życie! Mąż miał przejść operację wycięcia guza tarczycy i wrócić do domu. Do domu zastępczego, który tworzyliśmy. Tymczasem podczas zabiegu wydarzyła się nasza pierwsza tragedia — rozległy udar mózgu. Wszystkie powikłania związane z nim pojawiały się lawinowo. Usłyszałam, że muszę być gotowa na wszystko…
Nasza historia zaczęła się w zeszłym roku, w trakcie covidowych obostrzeń. Dowiadywałam się o jego stanie zdrowia z dużym opóźnieniem i nie mogłam przy nim być. Mąż miał operację o godzinie 8:00, która według pierwszych informacji przebiegła bez problemu.
Dopiero o 15:00 zauważono niepokojące objawy wskazujące na udar. Nie był to oddział neurologiczny dlatego sama, na własną rękę szukałam szpitala, który przyjmie go i mu pomoże! W trakcie udaru najważniejsza jest szybka reakcja! Niestety u niego zbyt długi czas doprowadził do przerażających konsekwencji.
Obrzęk mózgu był już wtedy tak duży, że następnego dnia trzeba było wykonać zabieg kraniotomii, czyli usunięcia fragmentu czaszki. Mąż zapadł w śpiączkę, przeszedł sepsę, leżał 6 tygodni pod respiratorem.

Teraz naszą największą szansą powrotu do normalności jest rehabilitacja! Jestem emerytowaną pielęgniarką, powinno mi być prościej, ale całodobowa opieka jest wykańczająca. Mój mąż był pełen sił i życia, a teraz każdego dnia walczy o sprawność…
Naszą tragedią nie jest jedynie stan zdrowia czy uciążliwe i codzienne leczenie. Gdy wszystko było jeszcze dobrze, tworzyliśmy spokrewnioną rodzinę zastępczą dla swoich wnuków. Teraz ze względu na naszą sytuację trafili do domu dziecka oddalonego o 600 km…
Jest nam bardzo ciężko, bo doszły stany depresyjne u męża. Pomimo braku wpływu na to co się wydarzyło, Jarek czuje wielki smutek związany z sytuacją dzieci. Zawsze stawiał dobro innych ponad swoje, jest po prostu bardzo dobrym człowiekiem. Nasze wnuki są teraz dla nas jeszcze większą motywacją, żeby stanąć znów na nogi!
Męża lewa strona ciała jest trwale sparaliżowana, ma również problem z widzeniem. Ale dzięki ćwiczeniom siedzi sam i jest o wiele bardziej kontaktowy. W ciągu dnia rozmawiamy, wieczory niestety są o wiele trudniejsze. Skutki udaru są bezlitosne…
Jarosław przeszedł już bardzo dużo, za dużo. Po kilku dniach od operacji dostaliśmy wynik histopatologiczny, z którego wynika, że guz tarczycy był złośliwy.
Dlatego błagamy o pomoc. Koszty leczenia, rehabilitacji oraz niezbędnego sprzętu są naprawdę bardzo wysokie, niestety nie dysponujemy takimi środkami finansowymi. Mamy emeryturę, która kończy się niemalże na początku miesiąca... Mamy 9 wnuków i dzieci, które czekają, by wrócić do domu. Mamy dla kogo żyć i walczyć, ale nie mamy za co…
Prosimy o pomoc, nawet najmniejszą. Twoje wsparcie może zmienić nasze życie!
Żona Jarosława