Fundraiser finished
Jan Rurarz - main photo

Walka o szczęśliwą przyszłość Jasia!

Fundraiser goal: turnus rehabilitacyjny, roczna rehabilitacja

Fundraiser started by:
Jan Rurarz, 15 years old
Poznań, wielkopolskie
Całościowe zaburzenia rozwoju i koordynacji wzrokowo -ruchowej, nadpobudliwość psychoruchowa
Starts on: 7 January 2017
Ends on: 8 June 2017
PLN 3,149(12.41%)
Donated by 171 people

Pledge 1.5% of tax

KRS0000396361
Purpose of 1.5% of tax0207464 Jan

Fundraiser goal: turnus rehabilitacyjny, roczna rehabilitacja

Fundraiser started by:
Jan Rurarz, 15 years old
Poznań, wielkopolskie
Całościowe zaburzenia rozwoju i koordynacji wzrokowo -ruchowej, nadpobudliwość psychoruchowa
Starts on: 7 January 2017
Ends on: 8 June 2017

Fundraiser result

Z całego serca dziękujemy wszystkim darczyńcom za każdą złotówkę.

Dzięki Państwa pomocy i wsparciu udało się zorganizować dla Jasia w sierpniu 2017 Turnus Rehabilitacyjny w ORF Medica w Sarbce k/Czarnkowa.

Jasiu przez 14 dni uczestniczył w następujących zajęciach: rehabilitacja ruchowa, terapia ręki, SI, logopeda, psycholog, Biofeedback oraz hipoterapii i dogoterapii.

Mimo dużej ilości zajęć, Janek chętnie w nich uczestniczył, najbardziej lubił zabawy z
pieskiem Tessi i jazdę na kucyku Nela, chociaż początkowo bał się na nią wsiąść.

Pierwsze efekty ciężkiej pracy Jasia już są widoczne – dziecko szybciej się wycisza przy usypianiu, rozwinęło zasób słownictwa i coraz lepiej radzi sobie z rysowaniem szlaczków.

Jasiu nadal uczęszcza do przedszkola, bo nie ma jeszcze gotowości szkolnej, ale mamy nadzieję, że dzięki dalszej rehabilitacji uda się to w kolejnym roku. Poza udziałem w Turnusie Jasiu regularnie uczestniczy w zajęciach terapeutycznych prowadzonych przez terapeutów z Fundacji Pomocna Mama.

Jan Rurarz

Fundraiser description

Życie Jasia nie jest beztroskie i nigdy takie nie było. Przyszedł na świat w zamartwicy, w jego małej główce tkwiły torbiele. Jako mały chłopczyk, przez pierwsze dwa lata swojego życia, nie mógł uwolnić się od szpitalnych ścian. Uzależniony był od aparatury i inhalacji. Przewlekłe zapalenie oskrzeli nie pozwalało rodzicom na zabranie własnego dziecka ze szpitala.
 

 

Kilkanaście miesięcy względnego spokoju, po których Jaś poszedł do przedszkola. Panie przedszkolanki mówiły, że chłopiec jest niegrzeczny, nie słucha, nie współpracuje. Jakiś czas później, mama z niedowierzaniem wpatrywała się w swojego synka, który nie potrafił bawić się z innymi dziećmi. Był wulkanem energii, ignorował wszystkie polecenia, miał swój własny pomysł na zabawę. Chciał, aby inne dzieci do niego dołączyły, one jednak były wystraszone… A kiedy chciał przytulić koleżankę i dotknął ją bez wyczucia własnej siły, rozpętało się prawdziwe piekło.

 

Rodzice zabrali Jasia do poradni psychologicznej. Niestety, wizyty nie były pomocne. Specjalista nie dostrzegł złożoności problemów chłopca. Proponował regularne spotkania, metodę pozytywnego wzmacniania… Codzienne trudności w opiece nad Jasiem się pogłębiały, a on sam coraz częściej był smutny. Chodzenie do przedszkola przestało mu sprawiać radość, czuł, że nie pasuje do tego miejsca. Nauczycielki nie potrafiły sobie z nim poradzić, spędzał długie godziny samotnie w kącie.

 

Mama nie mogła patrzeć, jak jej synek gaśnie. Każde wyjście z domu stało się dla niego paraliżująco stresującym doświadczeniem. W nocy płakał, spał niespokojnie, w przedszkolu rzucał się na podłogę, nie chciał tam zostawać… Wtedy rodzice podjęli decyzję o przeniesieniu chłopca do innego przedszkola, takiego, w którym pedagodzy wiedzą, jak radzić sobie z dziećmi bardziej wymagającymi. W oczach Jasia znów zaczęły tańczyć wesołe ogniki.


Jan Rurarz
 

Zmiana otoczenia i specjalistyczna opieka pozytywnie wpłynęły na Jasia, jednocześnie jednak były potwierdzeniem, że coś jest nie w porządku. Nieświadomość napawała rodziców lękiem. Rezonans magnetyczny wykazał liczne ogniska naczyniopochodne w płatach czołowych. Zrozpaczeni rodzice próbowali się dowiedzieć, co mogą zrobić, by pomóc Jasiowi, jak go wesprzeć... Niestety, zaburzenia neurologiczne nie znikają ot tak, pod wpływem leków czy jednej, skutecznej terapii. Tak naprawdę nie sposób przewidzieć, jak przebiegał będzie dalszy rozwój Jasia. Jego osobowość jest podatna na przemiany, na bodźce. Istotną - a nawet najważniejszą rolę - w walce o zdrowie i normalne funkcjonowanie chłopca, odgrywa stała stymulacja jego rozwoju.

 

Jan Rurarz

 

Sukcesy już są! Po intensywnych wyjazdach do sanatorium, infekcje górnych dróg oddechowych są coraz rzadsze, Jaś oddycha spokojniej. Niestety, podczas kompleksowych badań, u chłopca zdiagnozowano również wadę serca, która sprawia, że jego organizm jest niedotleniony - niedomykalność zastawki mitralnej serca. Jaś jest pod kontrolą kardiochirurga, jednak rodzice stale drżą o każde uderzenie jego serduszka.

 


Od kiedy rozpoczęliśmy terapię, Jaś zaczął mówić! Rozmawiamy z nim, opowiada nam historie, bawi się jak zdrowe dziecko - uwielbia układać puzzle, fascynują go samochodziki, pociągi i wycieczki do zoo (małpki, wydry, króliki, roślinki… Nic nie sprawia mu takiej radości!), stał się bardziej samodzielny i troskliwie opiekuje się swoim chomikiem. Wieloprofilowa rehabilitacja to nasza jedyna nadzieja na to, że nasz synek będzie zdrowy, że nie stracimy tego, co udało nam się osiągnąć. Dla Jasia - szansa na pokonanie ograniczeń i szczęśliwe życie!

Select a tag
Sort by
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 30
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 10
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 10
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 5
  • Poznanianka
    Poznanianka
    Share
    PLN 100

    Odwagi! Trzymam za Was kciuki!

  • Anonymous
    Anonymous
    Share
    PLN 25

This fundraiser is finished. See other Beneficiaries who are waiting for your support.

DonateDonate