

Jestem mamą i żoną – RAK nie może mnie zabrać moim ukochanym❗️Proszę o POMOC❗️
Fundraiser goal: Zakup szczepionki, rehabilitacja, dojazdy, pobyt
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Zakup szczepionki, rehabilitacja, dojazdy, pobyt
Fundraiser description
Mam na imię Asia i mam 42 lata. Jestem tu, by opowiedzieć Ci moją historię, bo właśnie znalzałam się w sytuacji bez wyjścia. Pewnego dnia moje stabilne życie nagle się załamało. Choroba, z którą przyszło mi się zmierzyć, od kiilku lat stała się nieodłączną częścią mojej codzienności. Nie spodziewałam się tego.
Fakt, RAK – bo o nim tu mowa – jest dziś wszechobecny i słyszy się o nim nie raz, ale kiedy dowiadujesz się, że padło właśnie na ciebie czujesz... No właśnie, trudno nawet napisać, co czujesz...
W 2021 roku dowiedziałam się, że mam raka rdzenistego tarczycy. Kolejne badania ujawniły przede mną prawdę, której zupełnie się nie spodziewałam. Okazało się, że jestem obciążona genetycznie, co zwiększa ryzyko zachorowania na raka. Zmutowany gen otrzymałam od taty. Najtrudniej było mi się jednak pogodzić z faktem, że mój synek odziedziczył tę mutację po mnie. Nikt z nas przed moją diagnozą w 2021 roku nie miał o tym pojęcia. Myślałam, że to najgorsze, co mnie spotkało... Zaledwie 3 lata później lekarze zdiagnozowali u mnie raka piersi.
Przyszedł czas, w którym wyczerpałam wszystkie możliwości leczenia w Polsce. Przez ostatnie 1.5 roku przeszłam chemioterapię, radioterapię i immunoterapię. Miałam także całowitką mastektomię lewej piersi. Niestety, nowotwór okazał się oporny na leczenie i nawet przy podaniu najcięższej chemii następowała progresja. Wyniki badań wskazują na to, że w moim organizmie wciąż namnażają się komórki nowotwore. Ryzyko nawrotu w moim przypadku to ponad 80%.
Czy brak dalszej drogi leczenia w Polsce oznacza dla mnie koniec? Jeśli poddam się temu, co oferuje mi system – tak, ale jeśli wezmę sprawy w swoje ręce – niekoniecznie. Od 3 lat walczę z nowotworem i całą sobą czuję, że nie mogę się teraz tak po prostu poddać.
Jestem mamą, mam wspaniałego syna i ukochanego męża. Chcę żyć, być przy nich każdego dnia. Mój syn urodził się z bardzo rzadkim zespołem genetycznym i na co dzień potrzebuje mojego wsparcia. Odkąd razem z mężem zostaliśmy rodzicami poświęciliśmy wszystko, by zapewnić mu opiekę wielu specjalistów. Nasze życie nie było proste, ale jak dotąd radziliśmy sobie naprawdę dobrze. Moja choroba wszystko zmieniła. Dziś wiem, że nie jesteśmy już w stanie walczyć w pojedynkę.

Rozpoczęłam poszukiwania leczenia za granicą, nadziei która jeszcze nie zgasła. Tak natrafiłam na spersonalizowaną terapię dostępną w Wilnie lub w Tubingen, która daje mi szansę na pokonanie choroby – spersonalizowaną szczepionkę peptydową. Terapia te polega na podaniu 14 szczepionek, które zostaną przygotowane specjalnie dla mnie. Zawarte w szczepionkach antygeny mają prowadzić do niszczenia komórek nowotworowych w moim organizmie. To dla mnie ogromna i w tym momencie jedyna szansa na pokonanie choroby.
Pierwszą ratę za leczenie muszę zapłacić w ciągu kilku dni, drugą za około 6 tygodni. Mam więc bardzo mało czasu na uzbieranie ogromnej sumy pieniędzy. Wiem, że stawiam sobie niełatwe wyzwanie, ale wiem też, że zrobię wszystko, by móc dalej walczyć o życie.
Dlatego jestem tu dziś, by poprosić Was o pomoc. Każda najmniejsza wpłata, udostępnienie mojej zbiórki czy dobre słowo są dla mnie bardzo ważne. Wierzę, że razem z Wami uda mi się w końcu raz na zawsze rozprawić z rakiem. Wierzę, że mam jeszcze szansę żyć...
Asia