Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

We use cookies and similar techniques on this site to enhance your user experience and ensure security, stability and performance of this website. Read more Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Privacy Policy .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Mam duszę sportowca. Nie mogę się poddać, bo mam dla kogo żyć...

Joanna Wojciechowska
Zbiórka zakończona

Mam duszę sportowca. Nie mogę się poddać, bo mam dla kogo żyć...

9 018,54 zł ( 17.3% )
225 donors
Goal:

Przeszczep komórek macierzystych, rehabilitacja - jedyna szansa dla Joanny

Fundraising organizer: Fundacja Daj Mi Skrzydła
Joanna Wojciechowska, 46 years
Lublin, lubelskie
SLA – stwardnienie zanikowe boczne, borelioza
Starts at: 29 May 2019
Ends at: 29 April 2020

Description

Wydawałoby się, że w wieku 44 lat zaczyna się nowe życie. Dzieci już prawie dorosłe, można realizować swoje plany i marzenia. Nie u mnie... Nigdy nie spodziewałam się, że usłyszę wyrok — SLA. Nie wiedziałam, co oznacza diagnoza. Sądziłam, że to niegroźna choroba, że wyzdrowieję! Niestety, jest coraz gorzej... Do tego lekarze stwierdzili też boreliozę. Dziś proszę o pomoc, by powstrzymać chorobę, by nie odebrała mi wszystkiego...

Żyjemy z dnia na dzień, nie spodziewając się, że choroba dopadnie właśnie nas. Teraz wiem, że nikt nie może czuć się bezpiecznie… Ja biegałam, uprawiałam mnóstwo sportów, dbałam o zdrowie. To w niczym mi nie pomogło… Gdy poznałam diagnozę, w jednej chwili świat się zawalił, pustka w głowie i ciągle powracające pytanie — dlaczego?! Nie mam siły już płakać… 

Joanna Wojciechowska

Choroba odbiera powoli moją niezależność i samodzielność. Przyszła do mnie akurat wtedy, kiedy zaczęłam osiągać świetną formę mimo swojego wieku. Od dziecka moją pasją był sport – pływanie, siatkówka, bieganie, rower. Co za okrutne zrządzenie losu, że zaatakowała mnie właśnie taka choroba, która powoduje postępujący niedowład kończyn, powoli odbiera mi możliwość robienia tego, co kocham…

Widzę po sobie, że choroba postępuje, choć ludzie myślą, że nic mi nie dolega - nadal chodzę, nadal pracuję. Staram się żyć w miarę normalnie, choć z miesiąca na miesiąc jest coraz gorzej. Tracę władzę w rękach. Nie mogę już pisać na klawiaturze, używam gumki od ołówka. Męczę się coraz bardziej, nawet chodząc.

To jest straszne, kiedy tracisz siłę w dłoniach, w mowie i nie możesz nic zrobić, bezradnie patrzysz, jak twoje ciało się poddaje. Ta bezradność wykańcza... Sport jednak nauczył mnie determinacji i motywacji do walki. Dzięki temu mam wewnętrzną siłę, by stawić czoła chorobie. Każdego dnia mówię jej: nie pokonasz mnie! To jest moje ciało, moje życie, nie odbierzesz mi go! Wiem jednak, że sama nie dam rady...

Stwardnienie zanikowe boczne (SLA) zdiagnozowano u mnie po 1,5 roku od pojawienia się pierwszych objawów. Potem doszła też borelioza. Prawdopodobnie już się z nią urodziłam, moja mama mogła być chora, a ja mogłam zarazić się, będąc jeszcze pod jej sercem. Uaktywniła się po latach… Wiem, że często boreliozę myli się z SLA i wieloma i innymi chorobami. Lekarze jednak są zdania, że mam i stwardnienie, i boreliozę. Ogromny pech… 

Joanna Wojciechowska

Borelioza zajęła układ nerwowy, miałam problem z mówieniem. Jestem już po antybiotykoterapii, stosuję preparaty ziołowe, które mają zahamować chorobę. Na SLA jednak nie ma lekarstwa. Jedyną metodą leczenia jest eksperymentalna terapia komórkami macierzystymi. Wyniki badań wykazują pozytywny wpływ mezenchymalnych komórek macierzystych pozyskanych z Galarety Whartona u chorych na SLA w zakresie spowolnienia lub powstrzymania postępu, a nawet poprawienia już upośledzonych funkcji organizmu! 

Czas jest na wagę złota, zebraliśmy z rodziną wszystkie oszczędności, zapożyczyłam się, gdzie mogłam, by ratować swoje zdrowie. Dzięki temu 3 tygodnie temu miałam pierwszy przeszczep komórek, kolejny we wrześniu. Terapia jednak będzie długotrwała, do tego dochodzą koszty rehabilitacji. Jeszcze pracuję, ale nie wiem, ile to potrwa. Zimą jest najgorzej, dlatego boję się, że wkrótce stracę źródło dochodu. Nie wiem, co wtedy zrobimy… Proszę o pomoc, bym mogła kontynuować leczenie. Wierzę, że powstrzymam obie choroby, że jeszcze będę mogła wrócić do sportu, że nie stracę pracy. Żyję nadzieją… Każdemu z Was dziękuję za wsparcie, bez którego moje życie skończyłoby się bezpowrotnie.

Joanna

9 018,54 zł ( 17.3% )
225 donors

Follow important campaigns