
O krok do samodzielności i lepszego życia. Jowita potrzebuje pilnej rehabilitacji!
Fundraiser goal: Roczna intensywna rehabilitacja
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: Roczna intensywna rehabilitacja
Fundraiser description
Jestem niepełnosprawna. Jestem przykuta do wózka. Całe życie walczę o samodzielność, o marzenia, o plany. Od urodzenia zmagam się z mózgowym porażeniem dziecięcym czterokończynowym spastycznym. Sprawną mam tylko lewą dłoń...
Mam na imię Jowita, mam 26 lat. Na tyle, na ile potrafię, próbuję być samodzielna, ale w dużej mierze nadal jestem zależna od mojej mamy i od pieniędzy... Co prawda nie wyzdrowieję, ale mam dzięki niej szansę na lepsze życie. Na życie bez bólu! Nie wiem, co to znaczy biegać, ale wiem, czym jest radość z 6 samodzielnych kroków... Codziennie walczę o ten kolejny krok.

Mama Jowity: Od diagnozy minęło ponad 20 lat, a mi nadal pęka serce. Gdy widzę małe dzieci, zaczynające chodzić, czuję czasami ogromny smutek. Oczywiście, cieszę się ich szczęściem, ale, jak każda matka, myślę przede wszystkim o moim dziecku…
Moje dziecko różni się od swoich rówieśników tym, że jest chore. Mówię „dziecko”, choć to jest już dorosła osoba… Oprócz Jowity mam jeszcze synka. Pamiętam, jak usłyszałam diagnozę, którą postawiono mojemu chłopczykowi: mózgowe porażenie dziecięce. To był szok, ból i żal… Syn jest jednak sprawny fizycznie. Kiedy okazało się, że spodziewam się drugiego dziecka, córeczki, chuchałam i dmuchałam na zimne. Wydawało się, że Jowitka jest zdrowa. Każdego dnia dziękowałam za to losowi. Niestety, tak było tylko do czasu, kiedy skończyła pół roku… Wtedy moja kruszyna zachorowała na zapalenie płuc i trafiła do szpitala. Tam dostała drżenia nóg i bezdechu. Lekarze podejrzewali u Jowity padaczkę, ale ostatecznie stwierdzono mózgowe porażenie dziecięce czterokończynowe…
Jowitka nigdy się nie skarżyła na swój los, tylko stawiała sobie coraz to trudniejsze cele. Jej dzień wyglądał zupełnie inaczej niż zdrowej osoby... O godzinie 8 szkoła, od 12-tej kolej na rehabilitację, do tego hipoterapia, basen... Nie mam słów, żeby wyrazić, jak bardzo dumna z niej jestem.

Jowita: Z dziewczyny leżącej stałam się na tyle sprawną, że dziś potrafię się ubrać, choć trwa to nieco dłużej niż u osób pełnosprawnych... Wstaję do balonika, przesiadam się z wózka na krzesło. Mam także marzenie... W pełni żyć tak jak inni, tak samo odczuwać, chłonąć życie i otaczający nas świat całą sobą.
Bez terapii moje ciało zapomina o ruchach, które potrafiło wykonać. Mój chory mózg wysyła wzmożoną ilość impulsów do mięśni, które w szybkim tempie kurczą się... To wiąże się, z tym, że nie są w stanie spełniać swoich funkcji. Nie stać mnie na udział w turnusach rehabilitacyjnych ani na opłacenie wykwalifikowanego fizykoterapeuty. Koszt pojedynczych zajęć jest ogromny, a ja potrzebuję ich stale. Staram się ćwiczyć sama, ale żeby zawalczyć o samodzielność, potrzebuję profesjonalnej opieki. Czas nie działa na moją korzyść.
Brak środków na dalszą rehabilitację może zaprzepaścić to, co już osiągnęłam. Choć w walce z niepełnosprawnością nie stosuję żadnej „taryfy ulgowej”, to bez Twojej pomocy sama nie dam sobie rady...
Proszę Cię, pomóż mi!
Jowita

➡️ Licytacje dla Jowitki na Facebooku - dołącz i pomóż w walce o zdrowie! (opens a new tab)
- Anonymous donationPLN X
- Anonymous donationPLN X
- Anonymous donationPLN 10
- Anna DzietczykPLN 25
Donation made via money box Razem dla Jowity
PLN 200- Marta SzczotPLN 10
Donation made via money box Razem dla Jowity