
Julka miała już nie żyć, a nadal jest z nami i walczy! Potrzebna pomoc!
Fundraiser goal: Leczenie i 6-miesięczna rehabilitacja
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: Leczenie i 6-miesięczna rehabilitacja
Fundraiser description
13 grudnia zeszłego roku nieprzytomną Julkę w jej studenckim mieszkaniu znalazła współlokatorka. Pogotowie, szpital… Ciągle pogarszający się stan sprawił, że Julka trafiła na OIOM. Wprowadzono ją w stan śpiączki farmakologicznej. Potem dostaliśmy informację, że jest śmierć pnia mózgu.
Jednak gdy już planowali odłączyć moją córeczkę od respiratora, gdy nasz świat się zawalił do końca, stał się cud – Julka zaczęła reagować! Od tego dnia nie ma już przeszłości. Przyświeca nam jeden cel – pomóc mojej córce do nas wrócić! Wiem, że ona będzie walczyć ze wszystkich sił! Potrzebuje jednak pomocy, bo koszt rehabilitacji to gigantyczne pieniądze…
Julia to piękna młoda, niezwykle ambitna studentka II roku biotechnologii Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Jej największym marzeniem było pomaganie innym - chciała w przyszłości zająć się badaniem ludzkiego DNA.

To wszystko skończyło się tamtego feralnego dnia, niedługo przed Świętami Bożego Narodzenia. Gdy współlokatorka Julii wróciła do mieszkania, moja córka leżała nieprzytomna. Trafiła najpierw na oddział neurologii. Jednak w ciągu kilku kolejnych godzin jej stan szybko się pogarszał i zadecydowano o przewiezieniu jej na OIOM. Wprowadzono Julkę w stan śpiączki farmakologicznej, najpierw tylko na jeden dzień, następnie na kilka dni, aż ostatecznie była w niej przeszło trzy tygodnie.
W końcu stwierdzono wielonarządową niewydolność i wylew do mózgu…
19 grudnia 2021 roku odebrałam telefon, najgorszy z możliwych. Usłyszałam, że u Julci stwierdzono śmierć pnia mózgu. Nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie nawet, co przeżywaliśmy, całą rodziną… Ból po stracie dziecka – bo wtedy każdy myślał, że to koniec – jest nie do opisania. Ale wtedy stał się cud…
Gdy miało dojść do odłączenia od aparatury podtrzymującej życie, jej źrenice nagle zareagowały na światło! Modliliśmy się tak bardzo, wierząc mimo wszystko w cud. Jednak gdy zadzwonił telefon, sądziliśmy, że stało się najgorsze. Wtedy wszystko pękło. Rozpacz uchodziła z krzykiem, łzami. Całe ciało cierpiało… Ale usłyszeliśmy – Julia żyje!

10 dni później Julka wybudziła się, ale lekarze za każdym razem obdzierali nas z resztek nadziei. Chociaż wszystko wskazywało na to, że Julcia walczy, mieliśmy nadal przygotowywać się na najgorsze. Ale ja wiedziałam, że moja córka się nie podda. Skoro wróciła, będzie walczyć!
Nie pomyliliśmy się - Julia wróciła, otwiera oczy, uśmiecha się nieśmiało, wraca jej czucie w lewej stronie! Rusza już ręką i nogą i w końcu każdego dnia otrzymujemy tylko dobre informacje! Wiemy, że ma przed sobą jeszcze wiele pięknych lat życia. Po prostu to wiemy…
Aktualnie nasza Juleczka wymaga intensywnej terapii neurorehabilitacyjnej. Niedługo trafi do specjalistycznego ośrodka rehabilitacyjnego, gdzie Wierzymy, że da z siebie wszystko, a później odwdzięczy się i odda wszystko dobro, które teraz dostaje.
Mama Julki z całą rodziną