Fundraiser finished
Julian Kapusta - main photo

Tragiczny wypadek odmienił życie naszej rodziny. Trwa walka o sprawność Juliana!

Fundraiser goal: 3-miesięczny turnus rehabilitacyjny

Fundraiser started by:
Julian Kapusta, 66 years old
Przeworsk, podkarpackie
Stan po wypadku - uraz wielonarządowy, porażenie czterokończynowe
Starts on: 13 January 2021
Ends on: 15 November 2021
PLN 24,805(26.99%)
Donated by 282 people

Fundraiser goal: 3-miesięczny turnus rehabilitacyjny

Fundraiser started by:
Julian Kapusta, 66 years old
Przeworsk, podkarpackie
Stan po wypadku - uraz wielonarządowy, porażenie czterokończynowe
Starts on: 13 January 2021
Ends on: 15 November 2021

Fundraiser description

W pewien wakacyjny, upalny dzień, czas się dla nas zatrzymał… Rozpoczęliśmy tragiczne odliczanie w nadziei na to, że życie uda się ochronić. W momencie, gdy jedna batalia została zwyciężona, rozpoczęła się kolejna. Ta jednak będzie trwać znacznie dłużej, a od jej wyniku zależy przyszłość… 

Minęło już kilka miesięcy od tego tragicznego wydarzenia, a jednak wspomnienia wciąż są żywe, a konsekwencje, z którymi przyszło nam się zmierzyć powodują, że każda myśl o przyszłości powoduje gęsią skórkę. Dokładnie 19 sierpnia ubiegłego roku Julian upadł z dużej wysokości. Niektórzy w takich przypadkach mają szczęście, niektórzy wychodzą z tego obronną ręką. Niestety, w naszym przypadku upadek okazał się tragiczny w skutkach. Julian trafił do szpitala, obrażenia były bardzo poważne - lekarze zadecydowali, że nie ma innej możliwości niż wprowadzenie go w śpiączkę. 

Przez 70 dni Julian walczył o życie na oddziale intensywnej terapii, a ja powtarzałam w myślach ciche modlitwy. Nie dopuszczałam do siebie myśli, że mógłby przegrać. W najgorszych przypuszczeniach nie brałam pod uwagę tego scenariusza, choć wszyscy kazali mi się na niego przygotować. A jednak wierzyłam w siłę mojego męża, w to, że nie podda się w momencie, gdy życie stanęło pod znakiem zapytania… 

Julian Kapusta

Kiedy mąż obudził się ze śpiączki w moim sercu zagościła nadzieja. Niestety, los nie był dla nas łaskawy. Najpierw okazało się, że w ośrodkach brak miejsc. Chwilę później dowiedzieliśmy się, że pobyt w specjalistycznym ośrodku to koszt kilkudziesięciu tysięcy miesięcznie. Ogromna kwota, która od momentu otrzymania dokumentów spędza nam sen z powiek. 

W momencie, gdy Julian trafił do ośrodka był całkowicie niesprawny. Mógł tylko leżeć na łóżku w oczekiwaniu na pomoc. Od dnia wypadku minęło mnóstwo czasu, a ciężka praca przyniosła efekty - po kilku miesiącach Julian jest w stanie usiąść na wózku, a podczas ćwiczeń potrafi nawet stanąć na własnych nogach. Jesteśmy pełni nadziei, ale przed nami jeszcze wiele godzin trudnych i wymagających ćwiczeń prowadzonych pod okiem specjalistów. Dla nas to jedyna realna możliwość, by mąż miał jeszcze szansę stanąć na własnych nogach, by mógł zawalczyć o sprawność i samodzielność. 

Ograniczenia i bariery powodują, że Julian czasem traci motywację, zdaje się, że opada z sił. A ja od miesięcy trwam obok ja jego cień. Gotowa nieść pomoc, wspierać w rehabilitacji, nakarmić czy pomóc w podstawowych czynnościach. Jestem jak jego ręce i nogi. Bo kiedyś obiecałam, że będę przy nim trwała w zdrowiu i chorobie. Przysięga została wystawiona na próbę, a ja wiem, że teraz nie możemy złożyć broni. Musimy walczyć! Niestety, możliwości naszej rodziny są ograniczone, a leczenie i rehabilitacja wymagają ogromnych środków. Potrzebujemy pomocy! Wasze wsparcie to nasza nadzieja na przyszłość! Proszę, tylko z Wami mamy szansę pokonać przeciwności! 

W naszym przypadku najgorsza jest nieprzewidywalność. Nie mamy pojęcia, kiedy nastąpią kolejne postępy. Nie wiemy, ile czasu będzie potrzebowało ciało Juliana, by po tragicznym wypadku wrócić do formy. Ostatnie miesiące uświadomiły nam, że nie wszystko jeszcze stracone. Pomożesz mi? Pomożesz nam?

Chciałabym powiedzieć Julianowi, że dostanie czas niezbędny na powrót do zdrowia. Chciałabym bez zmartwień zakończyć dzień, pewna, że niczego nam nie zabraknie. Marzę o tym, że wrócimy do świata, który znaliśmy w ubiegłym roku, zanim życie zamieniło się w koszmar. 

Donations

Sort by
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 50
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • Anonymous
    Anonymous
    Share
    PLN 20
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 40

    Panie Julianie życzę szybkiego powrotu do zdrówka i samych dobrych ludzi wokół :)

  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN X

This fundraiser is finished. See other Beneficiaries who are waiting for your support.

DonateDonate