
18 lat to nie wiek na walkę z nowotworem❗️Julka potrzebuje Twojej pomocy❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Piekło naszej rodziny rozpoczęło się pod koniec 2021 roku. Nasza córka miała wtedy tylko 14 lat… Trafiła na oddział onkohematologii, ze względu na gorączkę, powiększone węzły chłonne i wyczuwalne zgrubienie w okolicy śródpiersia. Wówczas nikt z nas się nie spodziewał, że za to wszystko jest odpowiedzialny potwór, który zatrzyma Julkę na oddziale onkologicznym na długie miesiące!
Lekarze nie pozostawili żadnych złudzeń i po wykonaniu biopsji wraz z badaniami histopatologicznymi, przekazali nam okrutną diagnozę… Chłoniak Hodgkina w III stadium! Nowotwór złośliwy… Towarzyszył nam ogromny szok, niedowierzanie, bezsilność i strach. Nie mogliśmy zrozumieć, jak to wszystko jest możliwe…
Julka rozpoczęła chemioterapię. Nagle jej i nasze życie wywróciło się o 180 stopni! Nasze dziecko musiało z dnia na dzień rozpocząć walkę o życie i otworzyć drzwi do rzeczywistości, której nigdy nie powinna poznać…
Zniszczenia, jakie guz zdążył wyrządzić w jej ciele, były ogromne! Chemioterapia niestety nie przynosiła pożądanych efektów i choroba postępowała. Kiedy wydawało się, że sytuacja jest opanowana i nastąpiła czasowa stabilizacja, pojawiła się kolejna przeszkoda, kolejna progresja i złamania kompresyjne trzonów kręgów, co doprowadziło do unieruchomienia Julii i noszenia gorsetu.
Wówczas po kolejnych badaniach histopatologicznych Julię zaczęto leczyć według protokołu dla chłoniaków opornych. Otrzymała wyniszczającą organizm chemio oraz radioterapię – wszystko niestety z marnym efektem.
W końcu pojawiła się nadzieja, światełko w tunelu, jaką okazał się przeszczep szpiku kostnego. Dawcą był dzielny tata Julki. Przez chwilę było pięknie, córka czuła się świetnie, aktywnie spędzała czas, w końcu mogła spotykać się z przyjaciółmi, dobrze radziła sobie z drobnymi infekcjami. Niestety – jak się okazało, nie na długo…

Lekarze wykonali kolejną biopsję i nasz świat ponownie runął… Potwór powrócił.
W grudniu 2024 roku wydarzyło się coś strasznego. Córka straciła przytomność i tylko nasza szybka reakcja i transport do szpitala, uchroniły ją przed najgorszym… To była zapowiedz kolejnej tragicznej informacji, jaką mieliśmy usłyszeć: lekarze stwierdzili progresję zmian w wątrobie oraz nowe zmiany nowotworowe wewnątrzczaszkowe.
Nasza córeczka została ponownie zakwalifikowana do radio oraz chemioterapii, choć już teraz wiemy, że to za mało… Profesorowie z Łodzi i Wrocławia wciąż szukają najlepszej metody leczenia dla Julii. Ta wojowniczka niejednokrotnie utarła nosa medycynie, pokazując, że nawet kiedy lekarze rozkładają ręce, ona nadal jest, nadal się śmieje, nadal wierzy i się nie poddaje. Jednak ostatnie informacje o wznowie i kolejnych zmianach nowotworowych, sprawiły, że Julka przygasła, traci nadzieję, już się tyle nie uśmiecha, jest bardzo zmęczona i zdenerwowana na los.
My też jesteśmy przerażeni. Ciągły strach o życie naszej córki nas paraliżuje… To nasze jedyne dziecko, oczko w głowie, najważniejsza osoba w naszym życiu…
Nie wiemy, ile będzie kosztować dalsze leczenie, nie wiemy nic, ciągle szukamy nowych możliwości, ale wiemy jedno… Bez Waszej pomocy nam się nie uda. Z całego serca prosimy o pomoc w zapewnieniu Julii tego, co w tym momencie najważniejsze: odpowiedniego leczenia. Możemy tylko tyle i aż tyle.
Julcia dopiero wkracza w dorosłe życie. Ma tyle planów, marzeń, jest niesamowicie ambitna i uzdolniona plastycznie, a do tego to po prostu dobra, empatyczna dziewczyna. W przyszłym roku powinna pisać maturę! Ona bardzo chce żyć. Musimy ją ocalić…
Jeśli nadal to czytasz, bardzo prosimy o pomoc. 18 lat to nie czas, by odchodzić…
Rodzice Julki
