Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

We use cookies and similar techniques on this site to enhance your user experience and ensure security, stability and performance of this website. Read more Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Privacy Policy .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

"Bardzo proszę, nie pozwól mi umrzeć..." – ratuj życie 14-latki❗️

Justyna Bielecka
Urgent!

"Bardzo proszę, nie pozwól mi umrzeć..." – ratuj życie 14-latki❗️

41 103,32 zł
Wsparło 1689 osób

Donate via SMS

Phone number 72365
Content 0149757
2,46 zł (including VAT)
Send SMS now
Goal:

Protonoterapia - ostatnia szansa na pokonanie nowotworu

Fundraising organizer: Fundacja KAWAŁEK NIEBA
Justyna Bielecka, 14 years
Gniezno, wielkopolskie
Guz dołu skroniowego i podskroniowego – osteosarcoma
Starts at: 14 September 2021
Ends at: 30 November 2021

Description

Mam na imię Justyna i mam 14 lat. Chciałabym Wam opowiedzieć moją historię i poprosić, byście mi pomogli. Jestem bardzo chora… Mam nowotwór, który chce mnie zabrać z tego świata. A ja bardzo chcę żyć… Już raz wygrałam ze śmiercią, miałam wtedy dwa latka. Było bardzo ciężko, a teraz koszmar wrócił. Bardzo proszę, nie pozwól mi umrzeć…

Byłam jeszcze malutka, gdy moja rodzina usłyszała dramatyczną diagnozę – rak płaskonabłonkowy w przewodzie słuchowym. Wraz z tą informacją skończyło się moje dzieciństwo, a zaczęła walka o życie. Niewiele pamiętam z tamtego okresu, poza bólem i strachem. Leczenie było bardzo ciężkie, trwało aż trzy lata. Miałam operację, chemioterapię i radioterapię. Ostatecznie wyzdrowiałam!

Justyna Bielecka

Mogłam wrócić do domu, za którym tak bardzo tęskniłam, iść do przedszkola, a potem rozpocząć szkołę. W końcu miałam życie, jak inne dzieci. No prawie… Spokój przeplatały częste ropne zapalenia ucha, a w międzyczasie operacje jego rekonstrukcji. Niestety nowotwór zniszczył moje ucho, a przez to bardzo podupadłam na zdrowiu. Dostałam astmy, mnóstwa uczuleń.

Aż w końcu, gdy miałam 10 lat, przeżyłam pierwszy napad padaczkowy… Lekarze powiedzieli rodzicom, że to efekt uboczny radioterapii, którą miałam w dzieciństwie. Potem padaczka dopadała mnie jeszcze kilka razy, ale na szczęście leki zaczęły na nią działać. Znów wróciłam do szkoły, a ja bardzo lubię się uczyć! Zawsze gdy choroba mi nie pozwalała na to, byłam bardzo smutna. Zazdrościłam moim koleżankom i kolegom, że rano wkładają plecaki i pędzą do szkoły, gdzie spotykają się z innymi, chodzą na lekcje… Wiem, że wielu moich rówieśników tego nie lubi, ale oni nie przeżyli tego cos ja.

Dziś marzę, żeby znów wstawać rano, skoro świt. Zjeść szybko śniadanie, bo goni czas i znów usłyszeć dzwonek, który zwiastuje nową lekcję. Zamiast tego ciągle żyję w koszmarze, który znów wrócił… 

Miałam 12 lat, gdy kontrolny rezonans znów zburzył wszystko. Teraz już więcej rozumiałam. A wieści nie były dobre… Diagnoza: guz dołu skroniowego i podskroniowego – osteosarcoma. Złośliwy nowotwór…

Justyna Bielecka

Nie wiem, czemu właśnie na mnie uwzięła się ta choroba. Nie chciałabym, żeby zachorował ktoś inny, a tym bardziej ktoś z mojej rodziny, bo wiem, jakie to straszne. Ale i ja bym chciała w końcu wyzdrowieć… Nigdy nie zrobiłam nikomu nic złego. Dlaczego muszę tak cierpieć i bać się, że umrę? Ja chcę żyć...

Przeszłam kilka bardzo ciężkich operacji. Jestem w trakcie chemioterapii. Znowu wypadły mi włosy, znów tęsknię za domem… Już od dwóch lat moje życie toczy się wśród ścian krakowskiego szpitala. Mój dom jest aż 500 kilometrów stąd…

Tęsknię, szczególnie nocami, gdy na oddziale robi się ciszej, a wtedy wszystkie smutki wracają do głowy. Często płaczę, bo bardzo bym chciała, żeby to się skończyło. Po prostu ubrać się i wyjść, żeby rodzice mnie zabrali do domu… Bardzo tęsknię za rodziną, koleżankami i moim kochanym pieskiem. Chciałabym go znów przytulić, chociaż na chwilkę...

Justyna Bielecka

Staram się być silna i dzielna, nie dać się nowotworowi. Jednak jest bardzo ciężko. Moi rodzice szukają dla mnie pomocy w Polsce i na całym świecie. Okazało się, że dużą nadzieję daje mi protonoterapia, która niestety jest bardzo droga. 

Moi najbliżsi robią, co tylko mogą. Ale ja wiem, że sami nie dadzą rady… Mam nadzieję, że mi pomożecie i wspólnie pokonamy nowotwór! Moje leczenie niestety będzie kosztować nawet setki tysięcy złotych...

Marzę, że jeszcze będę mogła wrócić do normalnego życia.... Niczego więcej nam nie trzeba! Inni mówią “szara rzeczywistość”. Dla mnie to wyśnione życie, za którym tak strasznie tęsknię…

Dziękuję za wszystko.

Justyna z rodzicami

41 103,32 zł
Wsparło 1689 osób

Donate via SMS

Phone number 72365
Content 0149757
2,46 zł (including VAT)
Send SMS now

Help me to promote this campaign

Baner na stronę

Follow important campaigns