
Jedyne, o czym marzę, to życie. Dziś choroba nowotworowa próbuje mi je odebrać❗️Proszę, uratuj mnie!
Fundraiser goal: Nierefundowane leki, wizyty lekarskie, dojazdy na leczenie, badania genetyczne
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Nierefundowane leki, wizyty lekarskie, dojazdy na leczenie, badania genetyczne
Fundraiser description
O chorobie dowiedziałam się zupełnie przypadkiem. W czasie COVID-u trafiłam na SOR, gdzie wykonano mi dodatkowe badania. Wyniki były szokujące. Nie wierzyłam, że koszmar, o którym nawet nie śniłam, dzieje się na moich oczach, a ja jestem jego główną bohaterką.
Lekarze zauważyli zmiany na płucach. Konieczna była biopsja, najpierw jedna, potem druga. Później usłyszałam diagnozę, która zmiotła mnie z nóg – podstępny, wtórny nowotwór złośliwy płuc, mięsak podścieliskowy.
Tamten moment był dla mnie jak cios prosto w serce. Miałam wrażenie, że cały mój świat nagle się zatrzymał. W głowie pojawiało się tylko jedno pytanie: ile czasu mi jeszcze zostało?

Choroba sprawiła, że moja kondycja jest słabsza niż kiedyś, pojawiły się częste bóle pleców i problemy z pamięcią, przez które wiele rzeczy muszę zapisywać. Mimo tego wydaje mi się, że fizycznie wciąż funkcjonuję dobrze. Najtrudniejsza jest jednak walka psychiczna. Choroba właściwie cały czas jest obecna w moich myślach i trudno choć na chwilę o niej zapomnieć.
Po dłuższym zwolnieniu lekarskim wróciłam do pracy. Długie dni spędzone w domu źle na mnie wpływały. To praca daje mi poczucie normalności i jest dla mnie pewnego rodzaju terapią. Pozwala na chwilę zająć głowę czymś innym niż choroba i leczenie.
Niestety, ostatni tomograf wykazał, że guz w płucu zaczął szybko rosnąć, dlatego zdecydowałam się na prywatną konsultację. Usłyszałam, że leczenie powinno zostać zmienione, a sam guz najprawdopodobniej kwalifikuje się do operacji i można go usunąć.

Lekarz zalecił również wykonanie specjalistycznych badań genetycznych. Niestety, ich koszt to około 25 tysięcy złotych! Są one jednak konieczne, aby do dobrania odpowiedniej terapii celowanej, na którą mój organizm będzie miał szansę dobrze zareagować.
Do tej pory, przez trzy lata, większość kosztów leczenia pokrywaliśmy sami. Miesięczne wydatki związane z leczeniem i funkcjonowaniem z chorobą wynoszą około 10 tysięcy złotych! Do tego trzeba doliczyć koszty dojazdów, konsultacji, specjalnej diety i zakupu suplementów, a co kilka miesięcy także wydatki związane ze specjalistycznymi badaniami.
Obecnie czekam na kwalifikację do operacji usunięcia guza z płuca. Przede mną kolejne badania, w tym PET, oraz dodatkowa diagnostyka. Po operacji konieczna będzie również rehabilitacja i dalsze wzmacnianie organizmu, aby móc dalej walczyć z chorobą.

Chciałabym również skonsultować się z kliniką w Berlinie, która specjalizuje się w leczeniu mięsaków takich jak mój. Taka konsultacja pomogłaby mi dobrać najlepszą możliwą terapię, którą będę mogła kontynuować już w Polsce.
Moim marzeniem jest po prostu żyć. Budzić się każdego dnia i umieć cieszyć się życiem mimo choroby. Chciałabym zobaczyć jeszcze wiele miejsc, przeżyć dobre chwile i mieć siłę, by normalnie funkcjonować.
Wierzę, że z pomocą Boga i ludzi o dobrych sercach uda mi się zawalczyć o zdrowie. Widzę, jak mój mąż ciężko pracuje i bardzo stara się zorganizować środki na moje leczenie, ale dostrzegam też jego zmęczenie i bezradność wobec kosztów, które cały czas rosną. Dlatego będę ogromnie wdzięczna za każdą pomoc, każdą wpłatę, udostępnienie i dobre słowo. Z całego serca dziękuję wszystkim, którzy zdecydują się mnie wesprzeć.
Justyna