

Byłam żołnierką i ratowałam innym życie – dziś walczę z rakiem o swoje! Pomóż mi!
Fundraiser goal: Terapia BCG w leczeniu nowotworu, sprzęt medyczny
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Terapia BCG w leczeniu nowotworu, sprzęt medyczny
Fundraiser description
Mam na imię Justyna, jestem mamą 6-letniej Marty, byłą żołnierką i ratownikiem medycznym. Przez całe życie byłam w pełni gotowa, by nieść pomoc innym i walczyć o ich życie. Nigdy nie przyszło mi do głowy, że nadejdzie dzień, w którym to ja stanę po drugiej stronie i będę musiała prosić o ratunek.
Od długiego czasu zmagałam się z potwornym bólem kręgosłupa, pachwin i ciągłymi krwawieniami. Zanim postawiono diagnozę, musiałam przejść chwile bezradności i załamania. Niezliczone wizyty u lekarzy, badania i brak jednoznacznych odpowiedzi. Dopiero po trzech latach, w lipcu 2025 roku trafiłam do specjalisty, który odkrył, co tak naprawdę powoduje u mnie tak ogromny ból. Wynik badań zabrzmiał jak wyrok – złośliwy nowotwór pęcherza moczowego.
Moja codzienność diametralnie się zmieniła. Musiałam odłożyć na bok to, co kocham najbardziej: grę na gitarze i pianinie oraz jazdę konną. Dziś mam tylko jedno marzenie: odzyskać zdrowie i móc żyć! Dla mojej córeczki i dla mojego partnera Dariusza. Dzięki niemu mam siłę, by walczyć i nie tracić nadziei. To on od początku jest przy mnie i wspiera mnie w każdej chwili.
Przede mną kolejne liczne badania, operacje, wyciągnięcie drenów i intensywne leczenie onkologiczne. Ta perspektywa mnie przeraża. Przecież do tej pory byłam zdrowa i silna! Najgorsze jest jednak czekanie na jednoznaczną odpowiedź – czy choroba zdążyła dać przerzuty? To strach, którego nie da się wyrazić słowami.
Moją nadzieją jest terapia BCG, czyli specjalistyczne leczenie polegające na wlewkach dopęcherzowych z osłabionych bakterii prątków gruźlicy. Mają one pobudzić układ odpornościowy do walki z komórkami rakowymi. To jedna z najskuteczniejszych metod w leczeniu raka pęcherza. Dzięki jej zastosowaniu zmniejsza się ryzyko nawrotów i przerzutów. Brzmi jak furtka do odzyskania zdrowia na zawsze… Ale niestety mnie na nią nie stać.
Dlatego z całego serca proszę o pomoc. Przez lata byłam tą, która ratuje innych, a dziś ja potrzebuję ratunku. Każda wpłata, nawet ta najmniejsza, przybliża mnie do szansy na zdrowie i życie bez bólu. Z całego serca dziękuję za każdą okazaną pomoc i wiarę, że jeszcze będę mogła cieszyć się życiem, które tak bardzo kocham. Nie poddam się, bo mam dla kogo żyć!
Justyna
