Justyna Składanowska - main photo

Mama trójki dzieci walczy z ostrą białaczką szpikową! Pomóż Justynie wygrać!

Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja

Fundraiser organizer:
Justyna Składanowska, 38 years old
Kosów Lacki, mazowieckie
Nawrotowa ostra białaczka szpikowa, stan po operacyjnym usunięciu guza jelita cienkiego, stan po transplantacji allogenicznych krwiotwórczych komórek macierzystych
Starts on: 28 October 2025
Ends on: 28 January 2026
PLN 17,853(41.95%)
Still needed: PLN 24,701
DonateDonated by 419 people
Donate via text
Phone number
75365
Text
0300509
Cost PLN 6.15 gross (including VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-Mobile

Pledge 1.5% of tax to me

KRS0000396361
Purpose of 1.5% of tax0300509 Justyna
Available payment methods:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo
Regular support provides Justyna a sense of security and help in a difficult situation, also after the end of the fundraiser.

Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja

Fundraiser organizer:
Justyna Składanowska, 38 years old
Kosów Lacki, mazowieckie
Nawrotowa ostra białaczka szpikowa, stan po operacyjnym usunięciu guza jelita cienkiego, stan po transplantacji allogenicznych krwiotwórczych komórek macierzystych
Starts on: 28 October 2025
Ends on: 28 January 2026

Fundraiser description

Mam na imię Justyna i w 2020 roku zdiagnozowano u mnie ostrą białaczkę szpikową. Każdego dnia walczę nie tylko o swoje zdrowie i życie, ale przede wszystkim o to, by móc być mamą i żoną. Mam trójkę wspaniałych dzieci: Nikolę, Kingę i Kacperka. To oni dają mi siłę, by wstać z łóżka, znosić leczenie i ból. Chcę być przy nich, widzieć jak dorastają, odrabiać z nimi lekcje, rozmawiać o życiu. Niestety moje leczenie wciąż trwa, a skutki uboczne mocno dają się we znaki.

Wszystko zaczęło się od potwornego bólu brzucha, który nie pozwalał mi normalnie funkcjonować. Po usłyszeniu diagnozy mój świat w jednej chwili prawie całkowicie się zawalił. Zadawałam sobie mnóstwo pytań, na które do dziś nie otrzymałam odpowiedzi: „Dlaczego ja? Moje dzieci mnie potrzebują, mam przed sobą całe życie i mnóstwo pięknych chwil!". Te słowa odbijały się w mojej głowie jak echo.

Potem przyszły kolejne wizyty, badania, wyjazdy. Przeszłam przeszczep szpiku i miałam nadzieję, że wreszcie przyszedł czas spokoju i ulgi. Miałam nadzieję, że choroba już nie wróci… Niestety, nie wiedziałam, jak bardzo się wtedy myliłam... W lutym 2023 roku znowu pojawiły się silne bóle brzucha. Okazało się, że mam guza na jelicie cienkim! Przeszłam operację wycięcia zmiany, jednak lekarze nie mieli dla mnie dobrych wieści… Nastąpił nawrót choroby. Mój świat ponownie został zasłonięty przez widmo nowotworu. Lekarze wprowadzili chemioterapię, a we wrześniu przeszłam kolejny przeszczep. 

Justyna Składanowska

Obecnie mój organizm jest bardzo osłabiony. Skutki leczenia i przeszczepów odczuwam każdego dnia. Pojawiły się poważne problemy ze wzrokiem – rano widzę podwójnie, mam uczucie piasku w oczach. Dodatkowo moje stawy i błony śluzowe są w bardzo złym stanie. Stosuję leczenie sterydowe, które również powoduje szereg uciążliwych objawów. Wiem jednak, że jeśli bym je odstawiła, pojawiłby się silny ból mięśni, skurcze nóg, osłabienie rąk i stawów. Wtedy nie mogłabym nawet wstać z łóżka.

Nie pamiętam już życia sprzed choroby. Bardzo lubiłam podróżować, zwiedzać świat, aktywnie spędzać czas podczas przejażdżek rowerowych. Niestety choroba mi to wszystko uniemożliwia, a ja walczę, by się w końcu od niej uwolnić. Zdarzało się, że podczas szykowania dzieci do szkoły – traciłam przytomność. Do dziś z bólem serca wspominam, jak na początku mojej walki z chorobą, gdy długie włosy zastąpiła łysa głowamój najmłodszy syn płakał, bał się mnie i nie chciał podejść i się przytulić. Nie poznawał mnie, a ja płakałam razem z nim. 

Marzę o tym, by wrócić do pracy, do ludzi, do normalności. Niestety lekarze powtarzają, że to jeszcze za wcześnie. Mój organizm potrzebuje czasu na regenerację. Najtrudniejsze jest jednak to, że moje dzieci widzą, jak cierpię. Staram się być silna, uśmiechać się, chodzić z nimi na spacery, ale często brakuje mi sił, a wzrok odmawia mi posłuszeństwa. Wieczorami, kiedy zasypiają, płaczę po cichu – z tęsknoty za dawnym życiem, za sobą sprzed choroby.

Koszty, z którymi mierzę się w tej chwili, są naprawdę ogromne. Oprócz opłacania kosztownych leków, sterydów i witamin, muszę bardzo często dojeżdżać do Warszawy, oddalonej od mojego domu o ponad 100 km. Jako rodzina nie jesteśmy w stanie dłużej radzić sobie sami. Dlatego proszę, pomóżcie mi dalej walczyć! Wasze wsparcie w poprzedniej zbiórce dało mi siłę, by przetrwać najtrudniejsze chwile. Do końca życia będę Wam za to wdzięczna! To dzięki Wam wciąż wierzę, że jeszcze nadejdą spokojne, zdrowe dni.

Justyna

Select a tag
Sort by
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 5

    Zdrówka Wojoczniko !

  • Agnieszka Marczak
    Agnieszka Marczak
    Share
    PLN 200
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN X
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 10
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 10
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 50