
Pierwszą operację na otwartym serduszku Justynka przeszła w wieku 11 miesiący. Teraz czeka ją kolejna. Potrzebne wsparcie!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, diagnostyka
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, diagnostyka
Fundraiser description
Te trudne emocje, które czułam przy narodzinach Justynki, towarzyszą mi do dziś. Mam dwóch starszych, zdrowych synów. Nic nie zapowiadało tego, że moja najmłodsza, upragniona córeczka urodzi się tak poważnie chora.
Dopiero po porodzie dowiedziałam się, że Justynka cierpi na zespół Downa. A to nie był koniec złych wiadomości. U mojej córeczki wykryto wadę serduszka – ubytek przegrody międzykomorowej oraz wadę zastawki płucnej. Już w wieku 11 miesięcy Justynka musiała przejść operację na otwartym sercu.

Dla mnie jako dla matki było to przerażające. Lekarze nie ukrywali, że są małe szanse na to, że Justysia przeżyje. Moja mała wojowniczka wprawiła jednak wszystkich w zdumienie – zniosła operację bez komplikacji i szybko doszła do siebie. Od tamtego momentu wiedziałam, że moja córeczka pokona każdą trudność.
Oczywiście, diagnozy Justynki pociągają za sobą pewne ograniczenia. Córeczka musi być ostrożna, nie może się wysilać. Gdyby nie chore serduszko, byłaby pewnie wspaniałą piłkarką, bo uwielbia grać w piłkę! To spokojna, radosna i kochana dziewczynka. Staram się otoczyć ją najlepszą możliwą opieką.

Pozostajemy pod kontrolą nefrologa. Co miesiąc wykonujemy badania krwi, a co pół roku badanie USG. Do tego wciąż wisi nad nami widmo kolejnej operacji – tym razem zwężenie zastawki płucnej. Mam nadzieję, że odbędzie się ona mniej inwazyjną metodą. Nie wyobrażam sobie, że klatka piersiowa mojej córeczki znów miałaby zostać otwarta.
Leczenie, terapie, opieka specjalistów, dalsza diagnostyka pochłaniają ogromne kwoty. Chcę jednak zrobić wszystko, co w mojej mocy, by Justynka była zdrowa i mogła rozwijać się tak jak jej rówieśnicy. Będę wdzięczna za każde okazane wsparcie.
Alicja, mama Justynki