
Mała Kaja marzy o tym, by chodzić. Proszę, wesprzyj!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Przebieg ciąży był prawidłowy. Nic nie wskazywało na to, że córeczka urodzi się z tak poważnymi wadami. Kaja to nasze drugie dziecko. Pierwszy na świat przyszedł synek – jako wcześniak z poważnymi powikłaniami. Nie sądziliśmy, że przy drugim porodzie znów dotknie nas strach o zdrowie naszego małego cudu.
Chwilę po porodzie podeszła do mnie pani ordynator i poinformowała mnie, że jest podejrzenie, że nowo narodzona córeczka cierpi na zespół Downa. Niedowierzanie malowało się na naszych twarzach. Jakim cudem? Przecież jesteśmy młodzi, zdrowi, nigdy nie chorowaliśmy.
Postanowiliśmy zrobić badania genetyczne. Jednak zanim je wykonaliśmy, musieliśmy czekać trzy miesiące na wolny termin. Po kolejnych trzech przyszły wyniki. Łudziliśmy się nadzieją, że lekarze przy porodzie się pomylili, że to nie może być prawda. Niestety, diagnoza była jasna – zespół Downa.

Na domiar złego, od narodzin Kai kilkukrotnie próbowaliśmy wykonać badanie przesiewowe słuchu. Za każdym razem jego wynik był nieprawidłowy. W maju 2024 roku okazało się, że córka cierpi także na niedosłuch obustronny. Na szczęście szybko udało nam się dostać aparat słuchowy i już w czerwcu Kaja mogła dobrze słyszeć. To był krok milowy w jej rozwoju, ponieważ dzięki temu zaczęła jej się rozwijać mowa. Do tej pory bowiem komunikowała się wyłącznie za pomocą gestów.
Kajusia urodziła się bardzo wiotka. To charakterystyczne dla dzieci z zespołem Downa, jednak w większości przypadków ta wiotkość nie jest tak intensywna. My jednak nie mieliśmy tyle szczęścia. To sprawiło, że Kaja, mimo że swojego wieku, wciąż nie chodzi. Potrafi jedynie raczkować, choć i tej umiejętności nauczyła się bardzo późno – dopiero w wieku dwóch i pół roku.
Nasza córeczka ma szansę stanąć na własne nogi. Nauczyć się chodzić, biegać. Do tego jednak potrzebna jest intensywna rehabilitacja i leczenie, a także specjalistyczny sprzęt. Już teraz Kajusi potrzebne są ortezy, które pozwolą na stabilizację. Konieczne są także wyjazdy na turnusy rehabilitacyjne, które dają realną szansę na postępy.

Kaję czeka nowy etap – we wrześniu zacznie uczęszczać do przedszkola. Pragniemy, aby cieszyła się dzieciństwem tak, jak jej rówieśnicy. Aby mogła się bawić i śmiać bez ograniczeń. Jednak czas, który powinien być beztroską zabawą, w jej przypadku jest wypełniony żmudnymi ćwiczeniami.
Nasza codzienność wiąże się z intensywną rehabilitacją i stałymi wizytami u specjalistów, m.in. neurologa czy osteopaty. Trzy razy w roku jeździmy z córeczką na turnusy rehabilitacyjne, które przynoszą efekty. To wszystko, co pomaga Kai zyskać sprawność, wiąże się jednak z ogromnymi kosztami, które coraz częściej stają się dla nas barierą nie do przekroczenia.
Marzymy o tym, aby córeczka stanęła na własne nogi. Marzenia często są nieosiągalne, my jednak wierzymy, że z pomocą ludzi dobrych serc jesteśmy w stanie je spełnić. Dlatego prosimy, zawalczcie razem z nami o przyszłość naszej córeczki. Będziemy wdzięczni za każdy gest!
Rodzice Kai