

Miesiąc przed ślubem prawie go straciłam... Teraz walczę, żeby stanął na nogi!
Fundraiser goal: Rehabilitacja, terapia psychologiczna, leki
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Rehabilitacja, terapia psychologiczna, leki
Fundraiser description
Suknia była już prawie uszyta, garnitur wisiał w szafie. Tort zamówiony, a goście zaproszeni. W najgorszych snach nie mogłam przypuszczać, że nasze życie zawali się na miesiąc przed długo wyczekiwanym ślubem!
Zaczęło się zupełnie niewinnie. Gorsze samopoczucie, gorączka, wizyta u lekarza, diagnoza zapalenia płuc, antybiotyk. Z godziny na godzinę było coraz gorzej. 8 sierpnia 2023 Kamil trafił do szpitala, a później dostawaliśmy coraz gorsze wiadomości…
Zapalenie mięśnia sercowego! Serce Kamila praktycznie przestało pracować. Został podłączony do ECMO i do wszystkich możliwych maszyn, które pomagały ratować jego życie. Wystąpiła niewydolność wielonarządowa!
Czas był naszym najgorszym przeciwnikiem. Z godziny na godzinę szanse Kamila na przeżycie malały. Lekarze oceniali je na mniej niż 5%…

Natychmiast rozpoczęła się procedura szukania nowego serca. Niestety krew Kamila to 0 RH-, dlatego było to bardzo trudne zadanie. “Kiedy tata wróci?” – to zdanie nasza córka powtarzała codziennie. Nie potrafiła zrozumieć, gdzie jest jej tato. Każdy dzień bez niego, to była dla niej ogromna tragedia. Wiedzieliśmy doskonale, że aby Kamil żył, ktoś inny musi stracić życie, dlatego mówiliśmy jej, że serce dla taty musi się narodzić.
Nasza rodzina pogrążała się w rozpaczy i było tak aż do 18 sierpnia. Wtedy o 22:00 dostaliśmy telefon z informacją, że zaraz rozpocznie się operacja! To była najdłuższa i najgorsza noc w naszym życiu. Nie zmrużyliśmy oka, dopóki nie zaświeciło się światło na jego sali.
Operacja się udała! Chociaż wiemy od lekarzy, że była bardzo trudna. Stan Kamila zmieniał się z dnia na dzień. Jednego dnia była poprawa, drugiego robił dwa kroki do tyłu. Dializy, antybiotyki, respirator, sonda i wiele innych. To bardzo długo był obraz, który łamał nasze serca.

Jednak Kamil to wojownik! Wiedział, że musi stanąć na nogi – dla nas, dla naszego dziecka, dla całej rodziny i przyjaciół. Na nowo musiał nauczyć się oddychać, mówić i jeść. Po trzech bardzo ciężkich miesiącach na OIOMie jego stan poprawił się na tyle, że mogliśmy wziąć nasz wyczekiwany ślub! Po 12 cudownych latach spędzonych razem Kamil stał się moim mężem!
Odbył się on w otoczeniu lekarzy, którzy uratowali jego życie. Były z nami pielęgniarki, pielęgniarze i fizjoterapeuci, czyli wszyscy ludzie, którzy dbali o Kamila każdego dnia. Już na zawsze będą częścią naszej rodziny!
Każdy, kto zna mojego męża, wie, że to cudowny, ciepły, pomocny człowiek, który musi wrócić do zdrowia. Rehabilitacja to to, czego teraz bardzo potrzebuje. Jest ona bardzo kosztowna, dlatego jestem zmuszona prosić Państwa o pomoc. Jedynym, o czym marzę, to, aby Kamil stanął na nogi!
Marta, żona Kamila