

Karol to mąż i tata dwóch córek – dziś toczy DRAMATYCZNĄ walkę z NOWOTWOREM❗️Pomocy❗️
Fundraiser goal: Rehabilitacja, leki, konsultacje i badania medyczne ,dojazdy odpowiednia dieta
Donate via text
Fundraiser goal: Rehabilitacja, leki, konsultacje i badania medyczne ,dojazdy odpowiednia dieta
Fundraiser description
Pierwsze objawy choroby pojawiły się pod koniec sierpnia 2024 roku. To wtedy mąż stracił przytomność, po czym dostał ataku padaczki. Po przeprowadzeniu badań w szpitalu okazało się, że ma glejaka mózgu!
Karol od razu przeszedł operację. Guza wycięto w całości, a badania histopatologiczne wykazały, że na szczęście jest to guz tylko drugiego stopnia. Niestety po wyjściu ze szpitala mąż zaczął się uskarżać na potworne bóle głowy – aż do utraty świadomości.
Okazało się, że powstały powikłania. Płyn mózgowo-rdzeniowy nie chciał się wchłaniać i dlatego trzeba było przeprowadzić kolejną operację, a także założyć dren. Po dwóch tygodniach stan się unormował i mąż mógł wrócić do domu.
Niestety w czerwcu 2025 roku znowu nastąpił atak padaczki, co było zwiastunem wznowy guza. Tym razem rozlał się na lewą półkulę mózgu. Niestety tego już w całości nie udało się usunąć. A po operacji okazało się, że znowu trzeba było podłączyć dren na kilka dni. Badania histopatologiczne wykazały IV stopień złośliwości...
Zanim mąż trafił na leczenie radiologiczne, okazało się, że naciek, którego nie dało się usunąć, dał przerzuty na rdzeń kręgowy aż do wysokości odcinka krzyżowego! Niestety to zdyskwalifikowało Karola z radioterapii. W połowie września mąż został skierowany na chemioterapię, ale do tego czasu przestał już chodzić. Później zaczął uczęszczać na rehabilitację i udało mu się prawie stanąć na nogi.

Niestety w święta Bożego Narodzenia zaczął się źle czuć, narzekał na bóle pleców, w dodatku pojawiły się mimowolne skurcze mięśni, które uniemożliwiały swobodne poruszanie się. Od tego czasu Karol znowu porusza się przy pomocy wózka inwalidzkiego, a całą rehabilitację trzeba zaczynać od początku.
Poza ogólnym osłabieniem i utratą siły w nogach pojawiły się jeszcze odrętwienie i osłabienie w rękach. Karol ma coraz większe trudności z wykonywaniem podstawowych czynności, jak chociażby jedzenie czy picie. Do tego okazało się, że ma bardzo wysoki cukier.
Aktualnie mąż korzysta z chemioterapii, ponieważ guz nadal jest zbyt mocno rozsiany, żeby można go było poddać naświetlaniom. Jednak my się nie poddajemy. Ciągła rehabilitacja, leki, odpowiednia suplementacja i dieta, wizyty u lekarzy – będziemy walczyć aż do utraty tchu.
Mamy dwie córeczki – pięcioletnią Blankę i trzyletnią Nikolę. Niestety od lipca przebywają u dziadków, bo nie byłabym w stanie sama zająć się mężem i opiekować się dziećmi jednocześnie. Karol był zawsze uczynnym człowiekiem, nigdy nie odmawiał pomocy innym. Do tego rozwijał swoje pasje w strzelectwie sportowym. W dzień, w którym wstąpił do Kórnickiego Bractwa Kurkowego, od razu wystrzelał tytuł króla oraz najlepszego strzelca.
Postanowiłam założyć zbiórkę, bo wierzę, że z Waszą pomocą uda się sprawić, że Karol – mój ukochany mąż i tata naszych córeczek – odzyska zdrowie i do nas wróci. Każda, nawet drobna wpłata przybliża go do tego celu!
Kasia, żona Karola