Karolina Koprowska - main photo

„Mój synek stoi pod drzwiami i nie rozumie, dlaczego mama krzyczy z bólu..." Pomóż Karolinie przejść pilną i kosztowną operację!

Fundraiser goal: Prywatna operacja, leczenie i rehabilitacja

Fundraiser organizer:
Karolina Koprowska, 29 years old
Łódź
Gruczolistość jelita
Starts on: 2 March 2026
Ends on: 2 June 2026
PLN 9,975(13.39%)
Still needed: PLN 64,494
DonateDonated by 172 people
Donate via text
Phone number
75365
Text
0936310
Cost PLN 6.15 gross (including VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-Mobile

Pledge 1.5% of tax

KRS0000396361
Purpose of 1.5% of tax0936310 Karolina

Recurring donation

Regular support provides Karolina a sense of security and help in a difficult situation, also after the end of the fundraiser.
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Donate every month

Fundraiser goal: Prywatna operacja, leczenie i rehabilitacja

Fundraiser organizer:
Karolina Koprowska, 29 years old
Łódź
Gruczolistość jelita
Starts on: 2 March 2026
Ends on: 2 June 2026

Fundraiser description

Nazywam się Karolina, jestem mamą 2-letniego chłopca, żoną i fotografką ślubną. Kiedyś szkoliłam ludzi z pierwszej pomocy, działałam w PCK, jeździłam konno, chodziłam po górach, po jaskiniach, brałam udział w akcjach ratowniczych. Byłam tą osobą, która pomagała innym. Dziś proszę o pomoc dla siebie.

W styczniu 2026 usłyszałam diagnozę – endometrioza. Ale prawda jest taka, że choruję od nastoletnich lat. Przez lata słyszałam: „po ciąży przejdzie”, „okres boli”, „wyniki są w normie”. Po cesarskim cięciu w listopadzie 2023 wszystko się nasiliło.

Endometrioza nacieka mi jelito, więzadła, otrzewną. Jajniki zrosły się z macicą. A to wszystko zrosło się z guzem na jelicie. Brzmi jak coś, co powinno boleć? Bo boli.

Najgorszy dzień? Budzę się w łóżku z ogromną plamą krwi. Jeden skurcz i ogromny skrzep. W nocy wstawałam trzy razy się przebrać. Znowu pranie. Znowu bezsilność. Siadam na toalecie. Ból jest nie do opisania. Krzyczę. Płaczę. Boli bardziej niż cesarka i wyrostek razem wzięte. Czasem wymiotuję z bólu, jeszcze siedząc. Dwuletnie dziecko stoi pod drzwiami i nie rozumie, czemu mama krzyczy.

Karolina Koprowska

Po wszystkim jestem blada, słaba. Biorę kolejne leki przeciwbólowe. Przez 80% cyklu jestem na lekach. Od tych dostępnych bez recepty, po te najmocniejsze, które przepisać może tylko lekarz. Boję się, co zrobią z moimi nerkami i wątrobą. Na razie nerki „tylko” minimalnie odbiegają od normy. Pakuję do torby zapasową bieliznę. Podkład higieniczny kładę na siedzeniu w aucie.

Idę do pracy – fotografuję czyjś najpiękniejszy dzień w życiu. Uśmiecham się. A w środku czuję parcie, którego nie mogę opanować. Bardzo boję się, że kiedyś nie zdążę do toalety. To wystarczy, żeby żyć w ciągłym lęku. Ból sprawił, że intymność przestała dla mnie istnieć. Migreny mam minimum 3 razy w tygodniu. Czuję ciągnięcie blizny po cesarce przy mocniejszym ruchu.

Najbardziej przeraża mnie jedno – jeśli będę zwlekać, guz urośnie. Ryzyko wyłonienia stomii będzie coraz większe. Jako aktywna kobieta, mama małego dziecka… nie potrafię nawet opisać, jak bardzo mnie to paraliżuje.

Karolina Koprowska

Operacja jest możliwa na NFZ, ale czas oczekiwania działa na moją niekorzyść. Teraz kiedy guz nie jest jeszcze ogromny, ryzyko stomii jest mniejsze. Koszt prywatnej operacji w szpitalu to 50 000 zł, a do tego dochodzą wysokie koszty fizjoterapii uroginekologicznej.

Do tej pory ponosiłam te wszystkie ogromne koszty. Na konsultacje, na których słyszałam, że „jestem zdrowa”. Na badania. Na fizjoterapię. Wydanie kolejnych tak ogromnych dla mnie pieniędzy jest nierealne. Pieniądze muszę zebrać do końca marca 2026, żeby operacja mogła odbyć się w pierwszym tygodniu kwietnia.

Marzę o drugim dziecku. Ale w obecnym stanie zdrowia to nierealne. Moja macica jest „zabetonowana”. Marzę o dniu, w którym nie będę planować życia pod potrzeby fizjologiczne. W którym nie będę bała się wyjść z domu. W którym będę mogła podnieść synka bez uczucia rozrywania w podbrzuszu. W którym to ja będę decydować o swoim życiu, a nie choroba.

To jest dla mnie potwornie trudne. Przez lata to ja pomagałam innym. Teraz stoję po drugiej stronie. Jeśli możesz – pomóż mi zawalczyć o normalność. O życie bez bólu. O to, żebym była mamą, która biega z dzieckiem po górach, a nie leży zwinięta w kulkę na podłodze w łazience. Nie chcę już udawać, że „okres nie boli”. Chcę żyć.

Karolina

Select a tag
Sort by
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 200
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 10

    Powodzenia!

  • Tomasz
    Tomasz
    Share
    PLN 100
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 100
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 50
  • T. K.
    T. K.
    Share
    PLN 200

    😘😘😘