
Pomocy❗️Zdążyła powiedzieć tylko: "Boli mnie głowa", zanim zaczęła się walka o życie❗️
Fundraiser goal: Pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym, leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
2 monthly supportersYour Recurring Donations may appear here.
Donate every month- Bogumiła Pitakstarted monthly donation
- Anonymousstarted monthly donation
Fundraiser goal: Pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym, leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Karolina, mama Amelki i Antosia, siedziała tego dnia w fotelu i piła herbatę. Nieświadoma tego, co miało się stać. Tego zwykłego dnia, 29 stycznia 2026 roku w jej mózgu doszło do tragicznego w skutkach pęknięcia tętniaka. Powiedziała tylko: „Boli mnie głowa”, po czym straciła przytomność.
Całe szczęście była wtedy z kuzynką, która szybko zareagowała. Karetka zabrała Karolkę do szpitala i tam po wielu badaniach wiedzieliśmy już, że nie jest dobrze. Podczas operacji doszło do wylewu krwi do mózgu. Potem do udaru.

W Wielki Piątek stan Karolki znacząco się poprawił. Odzyskała świadomość, oddychała sama, płakała, kiedy pokazałam jej nagrania z Amelką i Antosiem. Ale potem w mózgu pojawił się ropień spowodowany infekcją bakteryjną. Karolina spędziła miesiąc w śpiączce. Po próbie opanowania infekcji odzyskała przytomność, ale nie władzę w ciele.
Niestety krótko potem doszło wodogłowie. Lekarze znów musieli wprowadzić Karolę w śpiączkę. Przebywa w niej do dziś. To moja jedyna córka. Przez pierwsze tygodnie tego koszmaru niemal nie mogłam funkcjonować. Umierałam ze strachu o nią. Ale wiem też, że nie możemy poddać się temu strachowi. Dlatego głęboko wierzymy, że będzie dobrze, ponieważ Karolina walczy z całych sił. Wbrew nieprzychylnym rokowaniom.

Niestety prawdopodobnie do końca życia będzie skazana na opiekę osób trzecich. Czeka nas też bardzo kosztowna, intensywna terapia rehabilitacyjna. To, co tętniak zniszczył w ciągu chwili, odbudowuje się latami, a i tak nikt nie daje całkowitej pewności, że Karolina odzyska sprawność. Przyszłość będzie bardzo trudna.
Jako mama i babcia postanowiłam poprosić o pomoc. Bo nawet z pomocą najbliższej rodziny nie udźwigniemy ciężaru finansowego przywrócenia jej do choć minimalnej sprawności. A tak bardzo chciałabym, by moja córka znów mogła przemieszczać się choćby na wózku, porozmawiać ze swoimi dziećmi i świadomie patrzeć, jak dorastają.
Niestety pobyt w specjalistycznym ośrodku to ogromny koszt. Rocznie to ponad 300 000 złotych! Dlatego, jeśli możesz, proszę, pomóż mojej Karolce. Jej dzieci jej potrzebują, jak my wszyscy.
Jolanta