
Choroba sprawiła, że włosy mojej córeczki wypadały garściami! Pomóż nam zakupić pompę i zapanować nad cukrzycą!
Fundraiser goal: Zakup pompy insulinowej
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Zakup pompy insulinowej
Fundraiser description
Pewnego wieczoru moja córeczka brała zwyczajną kąpiel. Masowałam jej główkę, a kiedy już skończyłam i podniosłam ręce, by spłukać szampon, pozostały na nich całe pukle włosów. Pamiętam dokładnie, jak wielka gula stanęła mi w gardle. Taki widok kojarzy się jednoznacznie, dlatego pomyślałam o najgorszym…
Karolina często chorowała na zapalenia płuc lub oskrzeli. Cykl przedszkole–infekcja–antybiotyk był dla nas normą. Lekarze twierdzili, że to naturalne, że dziecko w tym wieku choruje. Ja jednak podskórnie czułam, że coś jest nie w porządku.

Gdy któregoś razu trafiłyśmy do szpitala, a tam wyniki wykazały 500 mg/dl cukru, moje przerażenie tylko się spotęgowało, choć twierdzono, że jest to spowodowane podanym córce lekiem. Po tym, jak wyciągnęłam z jej głowy garści włosów, powiedziałam „Dość” i zaczęłam szukać specjalistów na własną rękę.
Karolina miała cztery latka, gdy wreszcie dostała diagnozę – cukrzyca insulinozależna. Była za malutka, by zrozumieć, z czym będzie się mierzyć. Ja zrezygnowałam z pracy i poświęciłam się jej całkowicie. Nie było dla mnie nic ważniejszego niż to, by córeczka była bezpieczna.
W przeszłości trudno jej było znosić wkłucia oraz pilnować diety. Była dzieckiem i chciała być taka jak jej rówieśnicy. Dziś Karolina jest nastolatką, która doskonale wie, jak sobie radzić. Wie, kiedy reagować. To cudowna dziewczyna, która naprawdę dzielnie znosi swoją chorobę i nie pozwala, by ta ją zdefiniowała.

Niestety, pompa insulinowa, z której córka korzystała, się zepsuła. Wyciąganie pena w szkole, w klasie, podczas lekcji nie jest łatwe ani komfortowe. Pompa naprawdę wiele ułatwiała. Nie możemy się jeszcze ubiegać o następną refundowaną. Na razie korzystamy z pożyczonej, ale za trzy miesiące trzeba będzie ją zwrócić. Potrzebujemy własnej, nowej pompy.
Do tej pory starałam się jakoś sobie radzić. Nigdy nie prosiłam o pomoc. Teraz jednak muszę to zrobić. Widzę córkę podczas konkursów tanecznych czy treningów biegowych, widzę jej radość, czuję dumę i chcę zrobić wszystko, by ułatwić jej życie z okrutną chorobą, która będzie z nią już na zawsze. Będę wdzięczna z całego serca, jeśli postanowicie nas wesprzeć.
Monika, mama Karoliny