
Mama i babcia walczy z niezwykle AGRESYWNYM NOWOTWOREM❗️Pomóż❗️
Fundraiser goal: Leczenie, diagnostyka, pomoc społeczna
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie, diagnostyka, pomoc społeczna
Fundraiser description
Nigdy nie myślałam o zakładaniu zbiórki, jednak moja córka uznała, że to może być dobry pomysł, bo sami nie dajemy już rady. Od kilku lat choruję na niezwykle agresywny nowotwór, który już odebrał mi sprawność, a może odebrać coś jeszcze cenniejszego – życie...
Na początku leczyłam się na rwę kulszową. Od około czterech lat bardzo bolały mnie nogi. Tak bardzo, że po pracy często ktoś musiał mnie odwozić, chociaż mieszkam od niej 5 minut na pieszo. Mimo wdrożonego leczenia mój stan zdrowia się nie poprawiał, a było tylko gorzej. Zaczęłam mieć problemy ze słuchem i okiem. W końcu ortopeda skierował mnie do onkologa, który od razu stwierdził, że jestem poważnie chora.
Po wykonaniu szeregu badań zdiagnozowano u mnie szpiczaka mnogiego plazmocytowego. To złośliwy nowotwór układu krwiotwórczego, który sprawia, że komórki plazmatyczne (producentki przeciwciał) mnożą się w sposób niekontrolowany i zajmują szpik.
W tej chwili choroba zajęła ok. 50% mojego organizmu. Nie jestem w stanie pracować ani nawet zrobić zakupów. Mieszkam na trzecim piętrze, więc samo wejście i zejście po schodach to dla mnie potworny wysiłek. Przyjmowałam chemię, ale prawdopodobnie na skutek terapii doszło u mnie do bardzo poważnych powikłań, dlatego na razie jej nie przyjmuję.
Sytuacja staje się coraz trudniejsza. Na tyle, że czasami przestaję wierzyć w szczęśliwe zakończenie tej walki. Ale mimo strachu i zwątpienia nie chcę się poddawać, bo mam dla kogo żyć! Jestem mamą, babcią i mam partnera, który każdego dnia mnie wspiera.
Niestety choroba bardzo negatywnie wpłynęła na naszą sytuację życiową i dziś trudno nam pogodzić zakup leków z podstawowymi potrzebami, które stały się niesamowicie drogie. Dlatego proszę o Wasze wsparcie. Jeżeli zechcecie mi pomóc, słowa nie opiszą mojej wdzięczności...
Kasia