
W dniu moich 44. urodzin mój mąż usłyszał, że umieram❗️Proszę, pomóż mi wygrać walkę z chorobą❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, zakup auta
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, zakup auta
Fundraiser description
Cześć, mam na imię Kasia i walczę o życie z okrutną chorobą, jaką jest nowotwór złośliwy mózgu. Chorobę zdiagnozowano w czerwcu 2023 roku i właśnie wtedy mój świat runął. Proszę, pomóż mi go poskładać. Pomóż mi wygrać z chorobą. Mam męża i dwójkę wspaniałych dzieci. Muszę żyć!
16 czerwca 2023 roku zapamiętam już na zawsze. Trafiłam wówczas na SOR, ze względu na pierwszy w życiu atak epilepsji. Lekarze przeprowadzili badanie tomografem i już wtedy zauważyli, że coś jest nie tak, że w mojej głowie jest jakaś zmiana.
Dostałam skierowanie na rezonans, po którym cały mój świat się zawalił… Poproszono mnie do gabinetu na natychmiastową rozmowę i właśnie wtedy się dowiedziałam, że mam w głowie glejaka IV stopnia. Nowotwór złośliwy. Wszystko runęło.

Musiałam przejść pilną operację usunięcia guza, która niestety musiała być przekładana ze względu na zakrzepicę. W końcu jednak się udało i guz został wycięty. Niestety pojawiały się nieznośne skutki uboczne: ataki epilepsji, zapalenie płuc, grypa i wiele innych. Starałam się dzielnie stawiać temu czoła, ale z każdym kolejnym dniem było coraz gorzej…
W dniu moich 44. urodzin mój mąż usłyszał, że umieram i zostały mi 3, maksymalnie 4 DNI życia! Lekarze kazali się żegnać… Ja jednak to przetrwałam, żyję i walczę dalej, ale jest mi bardzo trudno. Potrzebuję pomocy.
W grudniu 2023 i styczniu 2024 przeszłam chemioterapię i radioterapię. Miało być już dobrze. Niestety, jakby tego było mało, uległam wypadkowi i złamałam kręgosłup! Od tamtej pory poruszam się na wózku inwalidzkim, który niestety całkowicie ograniczył moje funkcjonowanie w życiu codziennym.

Co więcej – moja prawa ręka całkowicie odmówiła posłuszeństwa, przez co jestem zależna od mojego męża i dzieci… Nie jestem w stanie funkcjonować samodzielnie, mimo że bardzo bym chciała! Mój synek ma dopiero 8 lat, a ja nie jestem w stanie się nim zajmować...
W tym momencie leczenie onkologiczne jest przerwane – czekamy na kontrolny rezonans, który niestety jest stale przekładany przez moje dolegliwości!
Mój mąż pracował, jednak przez naszą trudną sytuację i konieczność opieki nade mną, musiał zrezygnować z pracy… Staramy się o rehabilitację, aby w jakiś sposób postawić mnie na nogi, ale bez zabezpieczenia finansowego niestety nie damy rady… Koszty są ogromne!
Pragnę cieszyć się życiem i patrzeć, jak dorastają moje dzieci… Bez Waszej pomocy nie będę mogła! Proszę, pomóżcie mi wygrać tę walkę…
Kasia