
"Proszę pożegnać się z dziećmi – zostały Pani 2 miesiące!" Błagam, pomóż mi...
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, diagnostyka, konsultacje zagraniczne
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, diagnostyka, konsultacje zagraniczne
Fundraiser description
Mam na imię Kasia i jestem matką trojga wspaniałych dzieci. 8 maja 2024 roku, moje życie, moje marzenia, moja nadzieja na przyszłość zostały brutalnie przerwane. Usłyszałam słowa, które zmroziły moją duszę: „Ma Pani raka, którego nie zdołamy zatrzymać. Zostały Pani 2, może 3 miesiące życia. Proszę wrócić do domu i pożegnać się z dziećmi. Nic więcej nie możemy już zrobić...”
Nie potrafię opisać, jak bardzo w tej chwili zawalił się mój świat. W jednej chwili straciłam wszystko – nadzieję, plany, marzenia. Życie, które do tej pory budowałam, w jednej chwili stało się czymś ulotnym, co miałam pożegnać, zanim zdążyłam się z nim na dobre oswoić.

Dlaczego ja? Dlaczego teraz? Przecież inni walczą z rakiem i wygrywają. Dlaczego ja mam zostać skazana na nieuchronną śmierć? Jak powiedzieć o tym dzieciom? Jak znaleźć w sobie siłę, by patrzeć na ich twarze i mówić im, że już za chwilę nie będzie mnie w ich życiu?
Moja choroba zaczęła się nagle – pierwszym sygnałem był krwotok, który zmusił mnie do natychmiastowego wyjazdu do szpitala. W szpitalu wszystko potoczyło się błyskawicznie. Diagnoza była druzgocąca. Usłyszałam, że mam neurogennego raka szyjki macicy w IV stadium, z przerzutami do kości i wątroby. „Jest Pani bez szans…” – to były słowa lekarzy, które odbierały mi oddech.
Rozpoczęłam leczenie, choć nie wierzyłam, że może mi się udać. Każdy dzień był jak walka o przetrwanie. Mimo początkowej poprawy, lekarze nadal utrzymywali, że nie ma nadziei. „Zatrzymujemy leczenie. Zostały Pani miesiące życia…” Przede mną stanął najgorszy z możliwych scenariuszy. Jak dalej funkcjonować z taką diagnozą? Jak wrócić do domu i stawić czoła rodzinie? Jak wrócić do codziennych obowiązków, gdy całe życie skurczyło się do jednego, przerażającego pytania: „Ile jeszcze czasu mam?”
Łzy towarzyszyły mi w każdej chwili. Myśli nie opuszczały mnie ani na moment: Jak będzie wyglądał mój pogrzeb? Jak moje dzieci będą pamiętać swoją matkę? Co będzie, gdy na Dzień Matki, zamiast przyjść do mnie, będą mogły postawić kwiaty na cmentarzu?

Wszystko, co wydawało się pewne, rozpadło się na kawałki. Każdy dzień stawał się walką z nieuchronnością, a świat, który do tej pory miał kolory, nagle stał się szarością. Nic już nie miało sensu. Straciłam grunt pod nogami.
Jednak w ciemności tej tragedii pojawiła się iskra nadziei. Od innych osób walczących z rakiem dowiedziałam się o innych możliwościach leczenia, które mogłyby dać mi szansę na życie. Moje serce znów zaczęło bić z nadzieją, że jeśli tylko będę walczyć, jeśli nie poddam się bez próby, może uda mi się wyjść z tego piekła. Może uda mi się jeszcze przez chwilę cieszyć życiem i być z moimi dziećmi.
Niestety, na tym etapie każda konsultacja, każde badanie, każda terapia wiąże się z ogromnymi kosztami, których nie jestem w stanie udźwignąć. Moja rodzina nie ma takich środków. A jednak... muszę spróbować. Ta zbiórka jest moją jedyną szansą na leczenie, a leczenie to moją jedyną nadzieją na życie. Nawet jeśli ostatecznie nie uda mi się pokonać raka, jeśli przegrałabym tę walkę, chcę chociaż wykorzystać ten czas, który jeszcze mam, aby być z moimi dziećmi, aby przeżyć z nimi najważniejsze chwile – chwile, które zapamiętają, gdy będą dorosłe.

Jeśli możesz, pomóż mi stoczyć tę najważniejszą walkę w moim życiu. Pomóż mi odzyskać szansę na życie, choćby na chwilę. Bez Twojej pomocy, moje marzenie o dalszym życiu, o byciu z dziećmi, zniknie. Z Twoją pomocą, jeszcze mamy szansę. Wierzę, że każda, nawet najmniejsza pomoc, może dać mi możliwość, by zawalczyć o ten czas, o ten cenny moment, który jeszcze mogę spędzić z tymi, których kocham.
Bez Ciebie nie ma żadnych szans. Proszę, pomóż mi.
Kasia