Urgent!
Katarzyna Matjasik - main photo

Myślałam, że to tylko ból gardła. Dziś walczę z RAKIEM❗️Chcę znów żyć, śmiać się i mówić… Pomóż mi!

Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja

Fundraiser organizer:
Katarzyna Matjasik, 50 years old
Łódź
Rak płaskonabłonkowy migdałka podniebiennego prawego G2
Starts on: 9 October 2026
Ends on: 9 January 2027
PLN 1,450
DonateDonated by 18 people
Donate via text
Phone number
75365
Text
1024082
Cost PLN 6.15 gross (including VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-Mobile

Pledge 1.5% of tax

KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Purpose of 1.5% of tax1024082 Katarzyna

Recurring donation

Regular support provides Katarzyna a sense of security and help in a difficult situation, also after the end of the fundraiser.
Learn more about Recurring Donations
Donate conveniently via:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Your Recurring Donations may appear here.

Donate every month

Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja

Fundraiser organizer:
Katarzyna Matjasik, 50 years old
Łódź
Rak płaskonabłonkowy migdałka podniebiennego prawego G2
Starts on: 9 October 2026
Ends on: 9 January 2027

Fundraiser description

Mój świat od zawsze był pełen wybojów. Musiałam sama dbać o wychowanie syna – rodzice zmarli, mam tylko siostrę. 15 czerwca 2025 roku poznałam zatrważającą diagnozę. Tamten dzień dzieli moje życie na przed i po... Proszę o pomoc!

Zawsze starałam się stawiać czoła przeciwnościom. Niestety przyszło mi walczyć ze śmiertelnym wrogiem, który nie chce odpuścić. Wszystko zaczęło się od bólu gardła. Myślałam, że dopadło mnie zwykłe przeziębienie i próbowałam to zwalczyć tabletkami. Dolegliwości nie odpuszczały, więc wybrałam się do laryngologa. Sądziłam, że może mam zapalenie gardła albo anginę, dostanę jakieś leki i będzie po sprawie. Prawda okazała się okrutna... Specjalista po badaniu odesłał mnie do szpitala, pobrano mi wycinek z migdałka i po dwóch tygodniach przyszły wyniki – nowotwór złośliwy płaskonabłonkowy. Poczułam, jakby mój świat się zawalił.

Nie wiedziałam, co teraz będzie i jak się odnaleźć w tej sytuacji. Przecież u mnie w rodzinie nigdy nie było przypadków choroby nowotworowej! Zaczęłam zadawać sobie pytania: „Dlaczego akurat ja?”, „Ile życia mi zostało?”, „Czy mój syn sobie poradzi beze mnie?”. Poczułam się zrezygnowana, ale przecież nie mogłam odpuścić! 4 września 2025 roku rozpoczęłam radioterapię. Mój dzień wyglądał tak, że od rana jechałam na sesję radioterapii, a później do pracy... Łącznie przeszłam 33 naświetlenia. Byłam pełna nadziei, że ten sposób leczenia mi pomoże, że wygram z rakiem. Niestety, w lutym badanie PET wykazało, że nowotwór jest odporny na radioterapię. Leczenie nie dało żadnego efektu. Chciało mi się płakać. To był dla mnie ogromny cios, ale ponownie – wiedziałam, że nie mogę się poddać.

Na domiar złego w lutym 2026 roku dopadło mnie ostre zapalenie uchyłków jelita. Ból był tak ogromny, że musiałam wezwać pogotowie. Okazało się, że miałam zapalenie otrzewnej... Usunięto mi śledzionę oraz założono stomię na jelicie grubym. W szpitalu leżałam trzy tygodnie. Jakby tego było mało, po powrocie do domu zaczęły się problemy z przełykaniem, co było wynikiem powiększania się guza na migdałku. W maju zostałam skierowana na immunoterapię. Pomyślałam sobie, że nowa metoda leczenia może w końcu zadziałać. Nic bardziej mylnego... Po dwóch zabiegach okazało się, że choroba nie reaguje także i na tę metodę leczenia.

W lipcu 2026 roku moja siostra znalazła lekarza, który był skłonny pomóc – zdecydował o założeniu mi PEG-a oraz wykonaniu tracheotomii. Nikt nie chce skończyć z rurką w gardle i stracić możliwości mówienia, ale w moim przypadku było to konieczne. Rurka tracheostomijna zabezpiecza drogi oddechowe przed naciskiem guza, chroniąc mnie przed uduszeniem. Minęło trochę czasu, a moje badania krwi się poprawiły. Wzrosła też waga, dlatego rozpoczęłam chemioterapię. Marzę, aby tym razem leczenie okazało się skuteczne...

W najbliższym czasie czeka mnie tomografia, która pokaże, jaki jest efekt leczenia. Lekarze będą mogli sprawdzić, czy guz się obkurcza czy nie. Choroba sprawiła, że zrozumiałam, co w życiu jest naprawdę ważne – zdrowie, rodzina oraz przyjaciele. W sytuacji, w której się znalazłam, pomaga mi siostra oraz syn, który ze mną mieszka. Nie mam więcej rodziny... Wsparciem okazały się też moje koleżanki z pracy, które nie przeszły obojętnie obok mojej choroby. Moje ukochane osoby dają mi wielką siłę, żeby walczyć i robić wszystko, aby uratować moje życie. Jednak muszę również Was prosić o pomoc. 

Moje leczenie wiąże się z ogromnymi kosztami. Leki, suplementacja, nutridrinki czy środki opatrunkowe do tracheotomii i stomii są naprawdę kosztowne. Nie jestem w stanie tego wszystkiego opłacić, a tak bardzo tego potrzebuję... Proszę o wsparcie! Przecież mam przed sobą jeszcze kawałek życia! Każda wpłacona złotówka czy udostępnienie zbiórki będzie dla mnie wielką pomocą.

Kasia

Select a tag
Sort by
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    PLN 50

    Share

  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    PLN 50

    Share

  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    PLN 50

    Share

  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    PLN 50

    Share

  • Krzysiek S
    Krzysiek S
    PLN 200

    Share

    Kasiu, wracaj do Zdrowia ❤️

  • Karolina Sz
    Karolina Sz
    PLN 100

    Share

    🫶