Katarzyna Milczek - main photo

"Mamusiu, Ty nie umrzesz, prawda?" Uratuj Kasię ze szponów raka❗️

Fundraiser goal: Leczenie onkologiczne w Madrycie

Fundraiser organizer:
Katarzyna Milczek, 44 years old
Tullow
Nowotwór złośliwy jajnika i piersi z przerzutami
Starts on: 28 March 2025
Ends on: 31 December 2025
PLN 331,842(62.39%)
Donated by 7899 people
Rest in peace

Fundraiser goal: Leczenie onkologiczne w Madrycie

Fundraiser organizer:
Katarzyna Milczek, 44 years old
Tullow
Nowotwór złośliwy jajnika i piersi z przerzutami
Starts on: 28 March 2025
Ends on: 31 December 2025

Fundraiser description

Jestem Kasia, mam 42 lata, jestem żoną i mamą dwóch córek 9 i 12-latki. Od ponad 2 lat rozgrywam najcięższą walkę, jaką kiedykolwiek przyszło mi podjąć. 

O chorobie dowiedziałam się w czerwcu 2020 roku. To był szok. W moim organizmie spustoszenie siał nowotwór złośliwy, w dodatku z przerzutami do węzłów chłonnych w stadium trzecim piersi. Zaledwie po dwóch miesiącach w sierpniu otrzymałam drugą tragiczną diagnozę – nowotwór złośliwy jajnika – rak genetyczny, mutacja genu BRCA1

W ciągu trzech miesięcy przeszłam cztery operacje, niestety z komplikacjami. We wrześniu 2020 roku zachorowałam na sepsę, a mój stan pogorszył się do takiego stopnia, że lekarze walczyli o każdą kolejną minutę mojego życia. Przez dwa tygodnie byłam podłączona pod respirator, a w szpitalu przebywałam przez 5 tygodni. 

Katarzyna Milczek

W listopadzie rozpoczęłam chemioterapię, którą przyjmowałam co trzy tygodnie. To był naprawdę trudny czas. Z każdym wlewem czułam się coraz gorzej. Jednocześnie poddawałam się radioterapii. W końcu udało się! W marcu 2021 roku skończyłam wszystkie dawki i tym samym przeszłam automatycznie na leczenie uzupełniające. Chemioterapię w tabletkach przyjmowałam aż do lutego 2023 roku. 

Niestety, gdy wszystko wyglądało się zmierzać w dobrym kierunku, nowotwór ponownie zaatakował. 

Katarzyna Milczek

Chorobę najbardziej przeżywają moje dzieci. Już trzy razy wzywaliśmy dla mnie karetkę pogotowia, czego nie potrafią zapomnieć… Ich strach jest ogromny. Przychodzą do mnie w środku nocy i mówią: "Mamusiu, Ty nie umrzesz jak babcia, prawda? Nie zostawisz nas? Obiecaj mi to mamuś, że będziesz żyła!". Serce pękła mi na tysiąc kawałków, gdy słyszę te słowa…

Cieszę się z każdego pojedynczego dnia, który jest moim największym prezentem i z pokorą przyjmuje wszystko, co mi daje.

Dzisiaj proszę Was o wsparcie, aby wygrać kolejną walkę! Pojawiła się możliwość leczenia w Madrycie! Za każdą ofiarność serca i pomocy przytulam Was mocno do siebie i z głębi serca dziękuję!

Kasia

Select a tag
Sort by