
Choroba odbiera mi sprawność i radość z życia! Proszę, pomóż mi...
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Mam na imię Kasia, jestem mamą wspaniałego mężczyzny – studenta historii i sztuki, który codziennie rano pomaga mi stanąć na nogi. Dzieli swój czas pomiędzy uczelnię, pracę i zajmowanie się mną. Często rezygnuje ze swoich przyjemności i choć mówi, że to nic takiego, widzę, ile go to kosztuje... Zwracam się do Was o pomoc, ponieważ moja sytuacja jest coraz bardziej beznadziejna.
24 grudnia 20205 roku – dzień, w którym wszyscy celebrowali Boże Narodzenie, dla mnie był dniem, w którym się poddałam. Ledwo podniosłam widelec, a szklanka była dla mnie kamieniem, nie do uniesienia. Przegrałam i nie mam już siły dalej walczyć. Walczę z chorobą już prawie dwie dekady! Dotychczas wygrywałam, udawało mi się, ale przyszedł kres.... Przegrywam i to od wielu miesięcy.
Choruję na seronegatywne reumatoidalne zapalenie stawów o bardzo agresywnym przebiegu. Schorzenie najbardziej zaatakowało moje ręce, które są w znacznym stopniu zniekształcone. Nadgarstki są pozrastane, co uniemożliwia ich zginanie. Deformacja jest znaczna i postępująca. Żyje w permanentnym bólu. Diagnozy medyczne miażdżą, choroba jest odporna na leczenie farmakologiczne, atakuje wszystkie stawy i narządy wewnętrzne. Miesiące leczenia chemią i sterydami nie przyniosły żadnego efektu. Przeszłam kwalifikację do podania leku biologicznego – 2 marca 2026 roku zaczynam leczenie.

Choroba tak zawładnęła moim organizmem, że potrzebuję pomocy przy podstawowych czynnościach, takich jak ubieranie, wstawanie, higiena czy przygotowanie jedzenia. Codziennie cierpię, dopóki nie zacznie działać steryd. Wiem, że ta dawka pozwoli mi na przetrwanie dnia. Bez pomocy mojego syna nie dałabym rady. A najgorsze jest to, że choroba postępuje bardzo agresywnie i nie sposób jest jej zatrzymać. Schorzenia współistniejące, jak choroba śródmiąższowa płuc, czy zwyrodnienie kręgosłupa uprzykrza mi codzienność. RZS to nie tylko krzywe ręce, to choroba całego ciała...
Jestem florystką, osobą, która na co dzień uszczęśliwia mnóstwo osób, mimo bólu. Zawsze służę uśmiechem, pomocą i wsparciem dla klientów. Tworzę przepiękne rzeczy a osoby, które mnie znają, wiedzą, że nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. Tylko ja wiem, z jakim bólem wykonuje swoją pracę, ale gdyby nie ona, moje ręce już dawno przestałby działać. Kwiaty to moja pasja, kocham je, mam w głowie tyle pomysłów.
Straciłam ten urok i chęć do życia, bo moje życie ostatnio jest skupione tylko na walce z chorobą, ale wyczerpałam już możliwości. Zawsze byłam osobą pomagająca innym, ale żeby pomagać innym, potrzebuje pomocy dla siebie. Od paru miesięcy pokonuje mnie niemoc. Operacja, której koszt to kilkadziesiąt tysięcy złotych na jedną rękę, to moje jedyne wyjście. Moje ręce to moja praca, przyszłość i życie. Nigdy nie pomyślałam, że stanę w obliczu wołania o pomoc, ale wierzę, że dobro wraca. Dlatego proszę o wsparcie!
Kasia