
Kinga Bagińska, 31 years old
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthBól, który za nic nie chce odejść... Wspomóż leczenie Kingi!
Odkąd pamiętam, żyję w bólu. Jako dziecko miałam problemy z chodzeniem, ale specjaliści mówili, że to kwestia kręgosłupa. Uczęszczałam więc na rehabilitację, ćwiczyłam, starałam się... Ale to było coś innego. Coś gorszego.
W 2019 roku nie mogłam wstać z łóżka. Natychmiast pojechaliśmy do szpitala i rezonans wykazał stwardnienie rozsiane. Byłam już dorosła, więc nie uzyskałam prawa do renty. Moje życie się wtedy rozsypało, a i tak było mi strasznie ciężko po śmierci rodziców, która tylko spotęgowała moje wieloletnie stany depresyjne.
Dziś moje życie to rehabilitacja, leki przeciwbólowe, które już zniszczyły mi żołądek i programy lekowe, które mają działać dopiero po kilku latach. Do tego czasu robię, co mogę, żeby funkcjonować. Ale jest ciężko, zwłaszcza że przez większość czasu jestem sama. Rodzina nie jest w stanie pomagać mi cały czas, ciężko mi też ciągle polegać na przyjaciołach.
Dlatego postanowiłam poprosić o pomoc. Chciałabym skorzystać między innymi z rehabilitacji lokomatem, do tego zabezpieczyć środki na leki. Sama nie jestem w stanie tego osiągnąć, ale z Waszym wsparciem jest nadzieja, że poskromię ten ból. Choć odrobinę.
Kinga

Pain that does not want to go away... Support Kinga’s treatment!
I have been living in pain ever since I can remember. As a child, I had problems walking but specialists claimed it was because of my spine. I regularly went to physiotherapy sessions, exercised and was trying hard... But it was something else. Something worse.
In 2019, I was not able to get up from my bed. We went to hospital at once. The MRI scan revealed multiple sclerosis. I was an adult so I was not eligible for a pension. My life fell apart at that time and it had already been difficult after my parents’ death which deepened my depression.
Currently, my life consists of physiotherapy, painkillers that have already damaged my stomach and drug programs that will be effective after a couple of years. Until then, I am doing what I can to function. But it is difficult and I am alone most of the time. My family cannot help me frequently and I find it difficult to continuously depend on my friends.
That is why I decided to ask for help. I would like to try Lokomat therapy and secure funds for medication. I am not able to do it on my own but with your help, there is hope to overcome the pain. Even a little bit.
Kinga