
Historia tej lekarki jest tragiczna. Ponad 20 lat walki z nawracającym nowotworem mózgu, wypadek i utrata sprawności❗️RATUJ!
Fundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja, środki higieniczne
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
2 monthly supportersYour Recurring Donations may appear here.
Donate every month- Anonymoushas been supporting for 1 month
- Anonymousstarted monthly donation
Fundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja, środki higieniczne
Fundraiser description
Historia mojej żony jest bardzo długa i smutna, wypełniona bólem, ogromną siłą walki i niezliczoną ilością cudów. Kinga od ponad 22 lat walczy z nowotworem mózgu, a dziś mierzy się jeszcze z konsekwencjami nieszczęśliwego wypadku, który całkowicie odebrał jej sprawność.
Nasz koszmar rozpoczął się w 2004 roku. Kinga była wtedy w 8. miesiącu ciąży z naszą córką. Była noc. Przebudziłem się przerażony – moja żona nie oddychała. Przystąpiłem do reanimacji. Niedługo potem Kingę zabrała karetka.
Diagnoza brzmiała jak najcięższy wyrok – guz mózgu. Echo tych słów niosło się wśród szpitalnych ścian, powodując coraz większy ból. Podjęto decyzję o przedwczesnym rozwiązaniu ciąży. Moja żona musiała zostać zoperowana natychmiast.
Nowotwór nie dawał za wygraną i regularnie wracał. Kinga przeszła łącznie pięć operacji, chemioterapię i radioterapię. Po każdej z nich wracała do nas z uśmiechem, silna i niepokonana. Nowotwór jednak za każdym razem po trochę nam jej zabierał. Pojawiały się niedowłady i inne ubytki neurologiczne. Ona jednak niestrudzenie szła dalej.

Kiedy myśleliśmy, że wszystko już będzie dobrze, badania kontrolne wykazały zmianę. Operacja była nieunikniona. Ustaliliśmy termin i wierzyliśmy, że i tym razem zabieg przebiegnie pomyślnie. Niestety, nigdy do niego nie doszło.
Na tydzień przed operacją doszło do strasznego wypadku. Mieliśmy iść na spacer. Kinga, choć miała niedowład, bardzo dobrze sobie radziła i była samodzielna. Wyszła wcześniej, miała poczekać na mnie przed klatką... I nagle usłyszałem huk.
Do dziś mam w pamięci obraz mojej żony – leżącej na schodach, połamanej, z plamami krwi. Ten upadek odebrał nam resztki nadziei. Obrażenia były bardzo poważne. Po długim pobycie w szpitalu Kinga wróciła do domu – niesprawna i niesamodzielna.
Dziś moja żona jest całkowicie zależna od osób trzecich. Wypadek, nałożony na wcześniejsze blizny w mózgu po usuniętym nawracającym guzie, sprawił, że proces regeneracji przebiega niezwykle wolno i mało skutecznie.

Żona porusza tylko jedną ręką, a jej mowa jest znacznie utrudniona. Nie potrafi chodzić, nie jest w stanie nawet samodzielnie utrzymać się w pozycji siedzącej. Każdy dzień to dla nas walka o poprawę jej stanu, o rehabilitację i o to, by ból był choć trochę mniejszy.
Kinga całe swoje życie poświęciła medycynie. Z wykształcenia jest pediatrą i wiele lat spędziła na oddziale położniczym. Uwielbiała swoją pracę i była jej niezmiernie oddana. Choć nowotwór stopniowo odbierał jej siły, pracowała tak długo, ile pozwoliło jej zdrowie.
Dziś Kinga potrzebuje 24-godzinnej opieki. Razem z naszymi dziećmi chcemy jej zapewnić bezpieczne i godne życie w domowym zaciszu. Niestety, koszty opieki medycznej, rehabilitacji i codziennych potrzeb przekraczają nasze możliwości finansowe.
Dlatego dziś proszę o pomoc. Każda złotówka to szansa na lepszą opiekę dla mojej żony, to ulga w jej cierpieniu i iskra nadziei na choćby małe postępy w powrocie do sprawności. Kinga przez lata walczyła z nawracającymi guzami mózgu, dziś to my musimy zawalczyć o nią. Proszę, uratuj moją żonę!
Jacek, mąż Kingi
- IwonaPLN 200
- Recurring donationAnonymous donationPLN 150
- JulkaPLN 5
- Anonymous donationPLN 100
Darku, znaliśmy się w młodości. Pozdrawiam Kingę i życzę dużo siły do walki o godne życie. Każdy z nas może się znaleźć w takiej sytuacji i potrzebować pomocy.
- Anonymous donationPLN 50
