Fundraiser finished
Klimentii Yarmak - main photo

PILNE❗️Klimuś walczy z białaczką! Do końca roku mamy czas na ratunek!

Fundraiser goal: chemia podtrzymująca i leczenie onkologiczne w szpitalu w Turcji

Fundraiser organizer:
Klimentii Yarmak, 7 years old
Kharkiv
Ostra białaczka limfoblastyczna
Starts on: 19 October 2022
Ends on: 31 December 2022
PLN 98,867(101.44%)
Donated by 3353 people

Pledge 1.5% of tax

KRS0000396361
Purpose of 1.5% of tax0149401 Klimentii

Fundraiser goal: chemia podtrzymująca i leczenie onkologiczne w szpitalu w Turcji

Fundraiser organizer:
Klimentii Yarmak, 7 years old
Kharkiv
Ostra białaczka limfoblastyczna
Starts on: 19 October 2022
Ends on: 31 December 2022

Fundraiser result

Napisać dziękuję to tak jakby nic nie napisać...

Słowami bardzo ciężko wyrazić wdzięczność, którą czujemy. 

Dziękujemy Wam za wsparcie i każdą przekazaną złotówkę. Dziękujemy za obecność w trudnych chwilach. Dzięki Wam nasza walka o synka stała się odrobinę łatwiejsza.  

Mamy nadzieję, że dobro, którym tak licznie nas obdarowaliście wróci do Was ze zdwojoną siłą!

Mama 

Fundraiser description

To my - znów piszemy ze środku piekła, jakim jest walka z białaczką... Klimek ma 4,5 roku, z czego niemal połowa jego krótkiego życia to zmagania o to, by w ogóle trwało. Wy, Darczyńcy z Siepomaga, jesteście aniołami stróżami mojego synka. To dzięki Wam Klimek przechodzi leczenie. Zawsze będę pamiętać o Was w modlitwach i nigdy nie zapomnę tego, że nie przeszliście obojętnie obok naszego nieszczęścia. Nie sądziłam, że kolejny raz będę musiała prosić o pomoc, ale los jest nieprzewidywalny, tak samo jak śmiertelna choroba - białaczka!

Klimek Jarmak

Być może pamiętasz naszą historię... 21 marca 2021 roku, w Pierwszy Dzień Wiosny, dowiedziałam się, że Klimek ma białaczkę, że umiera, że jeśli natychmiast nie podejmie leczenia, to będzie jego ostatnia wiosna, ostatni rok, ostatnie urodziny… Stałam na korytarzu szpitala i czułam, że skończył się świat - choć pozornie trwał, dla mnie to był koniec, bo moje dziecko miało raka krwi… Całe moje życie dzielę na dwie połowy, na przed i po diagnozie. 

Wiedziałam, jeśli chcę uratować życie Klimka, muszę wywrócić do góry nogami własne. Zrobiłabym dla niego wszystko, dlatego muszę wykrzyczeć całemu światu o naszej tragedii i błagać o pomoc… Na Ukrainie, gdzie mieszkaliśmy, nie ma dostępnych wielu protokołów leczenia. Klimek nie miał tam szans… Natychmiast wyjechaliśmy do szpitala w Turcji. Tam zaczęło się właściwe leczenie, walka z ostrą białaczką limfoblastyczną.

Litry chemii, jeszcze więcej litrów łez... Rytm dnia, którego nie wyznaczają już posiłki i bajki, ale kolejne badania, konsultacje, obchody, leki. "Mamo, kiedy wrócimy do domu?" - pytało moje maleństwo kilka razy dziennie. "Jak wyzdrowiejesz" - mówiłam, nie wiedząc, jak bardzo się mylę... Klimek miał na głowie burzę złotych loków, które tak żal było mi ścinać. Podczas chemii wypadły co do jednego... Najgorsze było jednak nie to, ale patrzenie na cierpienie własnego dziecka. Na jego płacz, przeraźliwy ból, wymioty, bladość, rozpaczliwą walkę o życie...

Klimek Jarmak

Gdy koszty leczenia nas przerosły, walka z białaczką zrobiła się coraz trudniejsza, a ja byłam na skraju rozpaczy, stał się cud... Od innych rodziców dostałam namiary na ten portal, opisałam naszą historię, poprosiłam o pomoc w uratowaniu życia mojego synka - zrozpaczona matka chłopca, który umierał... Przyszliście z pomocą, Wy, setki ludzi o cudownych sercach. Udało się zebrać potrzebne środki, by Klimuś dokończył najtrudniejszą część leczenia. Wydawało się, że wszystko będzie dobrze...

Przed Klimkiem był ostatni etap, chemia wspomagająca. Wiosną 2022 roku mieliśmy wrócić do domu, na Ukrainę, do naszego miasta Charków, żeby kontynuować leczenie tam. Odliczaliśmy dni i wydawało się, że nic złego już nie może nas spotkać. I wtedy do naszego kraju, jak również do naszego przygranicznego miasta przyszła wojna...

Nasze miasto jest pod rosyjską okupacją. Nie udało nam się wrócić. Jesteśmy zmuszeni kontynuować chemioterapię wspomagająca w tureckiej klinice. Przerwanie leczenia w tym momencie oznaczałby nawrót choroby. Nie potrafię nawet o tym myśleć, bo wpadam w panikę... Nie przeżyłabym chyba informacji o wznowie, nie teraz...

Klimek Jarmak

Żeby nasz Klimek mógł ostatecznie wyzdrowieć, jego leczenie powinno trwać przez 2 lata, czyli do kwietnia 2023 roku. Z całych sił, dzięki też bliskim, staraliśmy się opłacić leczenie we własnym zakresie, ale ono nadal trwa, a nasza rodzina już nic nie ma. Klimek patrzy na mnie swoimi mokrymi od łez oczami, mówi, że chce, by znów było jak dawniej. Ale jak mam mu to obiecać, skoro sama drżę ze strachu o to, co przyniesie jutro... 

Nie przesadzę, jeśli powiem, że ponownie jesteście naszą ostatnią nadzieją, naszą jedyną szansą na wygraną z białaczką! Błagam, pomóżcie mojemu synkowi zwyciężyć, wyzdrowieć i znów żyć jak zwykłe dziecko, bez chemii, szpitala i piekła białaczki...

Modlę się o Waszą pomoc...

Alina, mama Klimka

Select a tag
Sort by
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 1
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 100
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 50
  • Piotr
    Piotr
    Share
    PLN 5

This fundraiser has finished, but Klimentii Yarmak still needs your help.

DonateDonate