

Czy ta choroba pozwoli tacie jeszcze nacieszyć się życiem? Pomóż!
Fundraiser goal: Pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym, leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym, leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Mój tata zawsze był człowiekiem, który biegł na pomoc innym szybciej, niż zdążyli o nią poprosić. Dobry, ciepły, pracowity, silny jak skała. Nigdy nie spodziewaliśmy się, że przyjdzie dzień, w którym to on będzie potrzebował naszej pomocy, a my, choć z całych sił staramy się go ratować, nie jesteśmy w stanie zrobić tego sami...
W styczniu tata nagle poczuł się bardzo źle, upadł na podłogę i nie był w stanie samodzielnie wstać. W pierwszej chwili wszyscy myśleli, że to udar, jednak diagnoza, którą usłyszeliśmy później, była jeszcze bardziej przerażająca, Zespół Guillaina-Barrégo, choroba, która w kilka dni potrafi odebrać sprawność całemu ciału.
Od tamtej chwili nasze życie zamieniło się w niekończący się koszmar wypełniony modlitwami o najmniejszy postęp. Tata spędził trzy długie miesiące na OIOM-ie i neurologii, walcząc o przeżycie. Otrzymał plazmaferezę, później immunoterapię, lecz mimo ogromnej nadziei efekty nie przyszły. Choroba była silniejsza. Porażenie czterokończynowe zamknęło mojego tatę w bezwładnym, leżącym ciele, które jeszcze niedawno pracowało, działało, pomagało, żyło pełnią życia. Kolejne miesiące w ośrodku rehabilitacyjnym przyniosły wysiłek i ból, ale nie przyniosły poprawy. Tata nadal nie porusza rękami ani nogami i dziś jest całkowicie zależny od naszej opieki.
Każdego dnia patrzymy, jak mimo cierpienia nie poddaje się i próbuje zachować godność, choć choroba odebrała mu wszystko, co składało się na niezależność dorosłego człowieka. Rehabilitacja prywatna jest dla niego jedyną szansą na jakikolwiek postęp, na to, by choć minimalnie odzyskać kontrolę nad własnym ciałem. Jednak koszty codziennych zajęć są ogromne i wyczerpują nasze możliwości szybciej, niż jesteśmy w stanie nadążyć. Turnus rehabilitacyjny, którego tata teraz bardzo potrzebuje, to dla nas kwota nieosiągalna, a dla niego być może jedyna droga do zatrzymania postępu choroby i zapobiegnięcia dalszym powikłaniom.
Mój tata ma 65 lat i całe życie ciężko pracował, nigdy nie prosząc o nic, a teraz leży unieruchomiony, zdany na nas, obcych ludzi i na cudzą dobroć. Serce pęka, kiedy widzę jego bezsilność i słyszę pytania, na które nie umiem odpowiedzieć: Czy jeszcze kiedyś wstanie? Czy kiedyś znów chwyci mnie za rękę? Czy ta choroba pozwoli mu jeszcze nacieszyć się życiem?
Dziś proszę z całego serca, pomóż mi ratować mojego tatę. Pomóż mu odzyskać odrobinę sił. Każda złotówka to dla nas nadzieja, a dla taty, jedyna droga, by nie zostać całkowicie uwięzionym w ciele, które odmówiło posłuszeństwa. Proszę… Pomóżcie mu wrócić do życia, zanim choroba odbierze mu wszystko.
córka