
Marzę o szansie na jeszcze jeden dzień, godzinę, minutę z moją wnusią. Twoje wsparcie może być moim ratunkiem❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Nie wiem nawet, od czego zacząć. Może od pierwszej tragedii, która spotkała mnie kilka lat temu.
W wyniku rozległego zawału straciłem żonę, która była przy mnie od momentu, gdy oboje mieliśmy 15 lat. Wracałem z zięciem z wyjazdu, jednak bardzo niepokoiło mnie, że żona nie odbierała, nie odpisywała, nie było z nią kontaktu. Poprosiłem bliskich, by udali się do domu sprawdzić, czy wszystko w porządku. Niestety było już za późno.
Leżała na kancie łóżka – bez życia. Ból i rozpacz, które wypełniły moje serce były nie do opisania. Nie wiedziałem, jak żyć dalej bez niej, ale musiałem się podnieść – dla córki i moich najbliższych.
Niestety niedługo później choroba dopadła również i mnie. Zaczęło się od potwornego bólu kości. Po kilku dniach udałem się do lekarza, wykonałem masę badań, które wykazały, że w moim organizmie rozwijał się cichy zabójca.

Nowotwór złośliwy gruczołu krokowego. Na operację było już za późno. W wieku 54. lat usłyszałem wyrok…
Rozpocząłem leczenie chemioterapią, która niestety nie przyniosła pozytywnych rezultatów. Ból, który odczuwam, jest nie do wytrzymania. Czuje, jakby przejechał po mnie pociąg…
Lekarz powiedział, że już nic nie może zrobić. Sugeruje, żebym szukał innych możliwości leczenia na własną rękę. Niestety nie ma już dla mnie szansy na refundowaną pomoc. Leczenie prywatne jest bardzo drogie, do tego dochodzą dojazdy, wizyty, kontrole. Nie stać mnie, by samemu opłacić wszystkie, bardzo kosztowne potrzeby.
Nie wiem, ile czasu jeszcze mi zostało. Niczego tak bardzo nie pragnę jak szansy na jeszcze jeden dzień, godzinę, minutę z moją wnusią, która niedawno skończyła roczek.
Obecnie opiekuje się mną córka – ja ze względu na swój stan zdrowia nie jestem w stanie podjąć żadnej pracy, jest nam bardzo ciężko… Muszę poprosić o pomoc. Każda złotówka będzie dla mnie na wagę złota. Proszę, otwórzcie swoje serca, to nie czas, by odchodzić…
Krzysztof