
Nie dam się białaczce...pokonam ją
22 września 2013 roku Kuba poleciał na leczenie do USA.
Niestety, ostre zapalenie płuc pokrzyżowało plany leczenia Kuby i podanie leku. Podczas badań wykryto także komórki rakowe w rdzeniu kręgowym. Zastosowano 2 leki - Azacitidine oraz Sorafenib podawane jednocześnie. Kuba nie poddawał się białaczce, mimo naprawdę ciężkich chwil i zwątpienia we wszystko, w cały sens - atak padaczki i wylew załamały go kompletnie. Kwota na rachunku urosła do kosmicznej liczby ponad 270.000 $.
Ze względu na szybko postępującą chorobę, pod koniec października Kuba wrócił do Polski. Być może, gdyby wcześniej udało się wyjechać do kliniki w USA, Kuba wróciłby zdrowy... - rodzice nie chcą "gdybać", za mocno bolą takie myśli. Komórki nowotworowe pojawiły się w płynie rdzeniowo-mózgowym, utrzymywała się gorączka, była powiększona śledziona i wątroba. Psychicznie i fizycznie najbardziej wykańczały Kubę częste ataki padaczki, niemal codzienne. Czuł, kiedy nadchodzą i bardzo źle je znosił.