
Kubuś kontra guz mózgu❗️Błagam, nie pozwól, by śmiertelna choroba zabrała mi synka!
Fundraiser goal: ratowanie życia - pilne leczenie Kubusia za granicą, dojazdy, opatrunki
Fundraiser goal: ratowanie życia - pilne leczenie Kubusia za granicą, dojazdy, opatrunki
Fundraiser description
PILNE - Kubuś ma 8 lat i walczy o życie! Medulloblastoma, guz mózgu w IV, najgorszym stopniu zaawansowania... To już rok, odkąd usłyszeliśmy straszną diagnozę... Odkąd zatrzasnęły się drzwi do starego świata, a otworzyły do nowego - onkologii... Trwa dramatyczna walka - za nami radioterapia, chemia, a nowotwór wciąż nie odpuszcza... Błagam o pomoc!

Rok 2021 był dla nas czasem złych wiadomości. Zła goniła gorszą, a nasza rzeczywistość stopniowo zaczęła zmieniać się w koszmar. Niestety, nie mamy wyboru, musimy zmierzyć się z chorobą, z rosnącym strachem, czasem bezsilnością, ale nie możemy się ani na chwilę poddać. Bezlitosna diagnoza nie może zabrać mojego synka!
Minął niespełna rok, odkąd usłyszałam porażającą wiadomość. Początki nie wskazywały na to, że będziemy musieli stoczyć tak poważną walkę. W lutym Kubuś skarżył się na to, że przed oczami robi mu się ciemno, a świat wiruje. W mojej głowie zapaliła się lampka ostrzegawcza, ale wierzyłam z całych sił, że konsultacje ze specjalistami wykluczą poważną chorobę. Lekarz ogólny skierował nas na dalsze badania, a później wszystko działo się tak szybko…

Badania wykazały, że w głowie Kubusia znajduje się ogromny guz. Dzięki objawom trafiliśmy na oddział, a lekarze podjęli decyzję o przeprowadzeniu operacji. Niestety, badanie guza wskazało, że walczymy z okrutnym przeciwnikiem. Diagnoza: medulloblastoma IV stopnia, niesamowicie złośliwy nowotwór, który zabrał już z tego świata wiele dziecięcych istnień…
Operacja, chemioterapia, kolejne dawki leków. Onkologiczna rzeczywistość, której nagle staliśmy się częścią. Śmierć dzieci, z którymi Kubuś zaprzyjaźnił się na oddziale była dla nas okropnym przeżyciem. Pojawiły się pytania, których bardzo się bałam. Pamiętam, kiedy po raz pierwszy Kubuś zapytał “Czy ja też umrę?”. Walczyłam ze łzami, ale w takich momentach serce matki pęka na pół. Mój synek ma dopiero 8 lat… Nie tak powinno wyglądać jego dzieciństwo - na oddziale onkologii...

Nasza rzeczywistość to regularne wizyty w szpitalu - badania, terapia, konsultacje, przetaczanie krwi. Ostatnia wizyta potwierdziła kolejną tragiczną informację - u Kubusia stwierdzono przerzuty na kręgosłupie. Strach, który dotychczas czuliśmy, znów rośnie…
Codzienne leczenie, wizyty u specjalistów i dojazdy generują ogromne koszty. Nie jestem w stanie opłacić niezbędnego leczenia, dlatego proszę Cię o pomoc. Każda złotówka da mojemu dziecku szansę na życie. Nie pozwolę, by nowotwór odebrał mi synka!
Błagam, pomóż nam. Bardzo proszę o wsparcie i modlitwy...
Dorota, mama Kubusia
*Kwota zbiórki jest kwota szacunkową.