

Kubuś przez NOWOTWÓR MÓZGU prawie stracił wzrok❗️Ratuj!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, specjalistyczne terapie, zakup odzieży
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
1 Regular Donor
Join- Anonymousstarted monthly donation
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, specjalistyczne terapie, zakup odzieży
Fundraiser description
Nowotwór zaatakował niespodziewanie, z całą swoją siłą. Wystarczyło, że mrugnęliśmy okiem i nasz syn, zamiast cieszyć się dzieciństwem, rozpoczął najważniejszą walkę – o życie.
Jeszcze w czerwcu 2025 roku robiliśmy synowi badania z krwi. Wyniki były idealne. Wszystko było w porządku. A potem, 13 października 2025 roku, Kubuś z dnia na dzień stracił wzrok. Najpierw pojawiły się trudności z pisaniem. Udaliśmy się do okulisty, który skierował nas do kolejnego specjalisty.
Po kilku dniach wykonano rezonans magnetyczny głowy. Spełniło się najgorsze. W głowie naszego syna wykryto złośliwy nowotwór mózgu. Świat jakby zamilkł. Byliśmy tylko my, spadaliśmy w czarną otchłań, z której nie można się wydostać.

21 października 2025 roku podjęto się laparoskopowego usunięcia guza. Wprowadzono chemioterapię, po której zaplanowana jest radioterapia. Po pierwszym podaniu chemii Kubuś powoli zaczął odzyskiwać wzrok. Niestety, dokładne badanie będzie możliwe dopiero po zakończeniu leczenia. Dziś wiemy tylko, że coś widzi, nie wiemy jednak w jakim zakresie.
Chemioterapia rozsiała spustoszenie w organizmie synka. Kubuś już kilka razy miał przetaczane płytki i krwinki. Jest bardzo osłabiony, co chwilę pojawiają się nowe rozpoznania, a my drżymy ze strachu o to, co przyniosą kolejne badania.
Kubuś od wczesnego dzieciństwa zmaga się również z autyzmem. Tę diagnozę poznaliśmy, kiedy miał zaledwie trzy latka. Dziś mimo swojego wieku syn wciąż nie mówi. W jaki sposób mamy się z nim teraz komunikować, kiedy jego wzrok jest w tragicznym stanie, a on nie potrafi wypowiedzieć nawet słowa?
Syn miał do tej pory zapewnione liczne terapie i zajęcia ze specjalistami, które przynosiły ogromne postępy. Niestety, diagnoza nowotworu odsunęła wszystko na bok. Teraz musimy uratować jego życie i wzrok. To jest dla nas najważniejsze.

Nasze serca pękają na pół, gdy widzimy nasze chore dziecko i nie potrafimy mu pomóc. Bezsilność przygniata nas każdego dnia. Jak może czuć się rodzic, który wie, że jego dziecko zaatakował najgroźniejszy z wrogów?
Kuba ma młodszego braciszka. Kiedy Kubuś musi jechać do szpitala, ja zostaję z młodszym synkiem. Oboje z ogromnym bólem przeżywamy każdą rozłąkę. Cała nasza rodzina marzy tylko o jednym – żeby ten koszmar się skończył.
Koszty związane z wizytami u specjalistów, dojazdami czy niezbędną rehabilitacją są ogromne, a nam coraz trudniej sprostać takim wydatkom. Nikt z nas nie był przygotowany na tak okrutny cios od losu. Dlatego zwracamy się z prośbą o wsparcie. Twój gest może uratować życie naszego dziecka.
Rodzice Kubusia
